Witaj, dieta niełączenia jest bardzo wygodna do stosowania jak człowiek jada na mieście, pozwala zaoszczędzić trochę kalorii. Natomiast na stałe w naszych realiach kulturowych jest bardzo ciężka do stosowania. Tym bardziej, że węglowodany złożone powinny być podstawą naszej diety i powinny zajmować około 50 % naszego talerza oczywiście bez tłustych polewek które tak lubimy. Ja osobiście lubię czuć smak ziemniaków czy kaszy a nie dodatków. Po drugie węglowodany są o ponad połowę mniej kaloryczne niż tłuszcze dlatego są bardziej pożądane w naszym jadłospisie. Czego więc powinniśmy unikać? Tłuszczy ukrytych tzn. tych, których nie widzimy oraz cukrów prostych (herbatka i kawa posłodzone soki bez rozcieńczania i słodkości), a zjadamy ich dość dużo. Panierka na kotlecie czy rybie dostarcza drugie tyle kalorii co sam kotlet oczywiście po usmażeniu (tu dobra zasada niełączenia białka z węglowodanami), a teraz jest świetny okres na jedzenie szaszłyków i świeżych rybek z grilla. Ogólnie dobrze doprowadzić żołądek do prawidłowych rozmiarów potrzeba na to około 2 tygodni. Powinien on mieć w spoczynku wielkość twojej zaciśniętej pięści. I taką objętość powinien mieć twój posiłek typu śniadanie, kolacja. Obiad może być troszkę większy - lekko otwarta pięść. Dodatkowo jeśli chcesz schudnąć to pij przed posiłkiem szczególnie w początkowym okresie odchudzania (pierwsze dwa tygodnie). Przejadanie się to druga przyczyna nadwagi.
Myślę, że na sniadania i obiady możesz stosować zasady nie łączenia choć jak ma się ochotę na świeży chlebek pełnoziarnisty z pyszną polędwicą i pachnącym pomidorem to bym się nie zapierała. Obiad klasyczny choć zawsze jednodaniowy, i jak zupka to z wkładką.
Na razie pozdrawiam Aluś.