Dzięki za Twój liścik Maggusia!!
Na pocieszenie powiem Ci jedynie, że na początku strasznie się miotałam z kąta w kąt, nie mogłam patrzeć na te paskudne "pajdy"na piersiach!!Nie dość,że ich dużo to jeszcze szerokie na pół centymetra jak nie więcej...kompleksy mnie nękały, wmawiałam sobie, ze juz męzowi sie nie podobam itd.Na dzień dzisiejszy cały czas to mój największy kompleks ale nawet nosze dekolty oczywiście do "granicy" rozstępów, najbardziej mnie wscieka jak widze coraz to więcej dziewczyn czy to w pismach czy w tv z pięknym biustem...wtedy mnie dopada dołek. Ale powiem Ci, że mniej o tym myślę a to dzięki mojemu mężowi,naprawde zadbał o moją sfere psychiczną w tej kwesti.
Fakt, ze mnie to nie uleczy i nagle nie wyzbędę się tego kompleksu ale jest mi lżej. Więc jeżeli naprawde Ci to przeszkadza to nie zwlekaj, fakt, ze jeżeli masz je dosyć krótko (jeżeli tak to można nazwać bo dla mnie dzień z tymi pręgami toMyślę był koszmar)to może spróbuj najpierw wybrać się do psychologa.Napewno ustali w jakim "stadium" Ci to przeszkadza i jak widzisz swoje ciało itd (są takie fajne ćwiczenia domowe), jeżeli pomimo to stwierdzisz, ze nie dasz rady to idź na zabieg!!
Pozdrowionka