Masz rację, szczepionka na rota jest bez sensu, bo jest przeznaczona głównie dla maluchów, u których biegunka zagraża życiu. Poza tym koszt 600 zł to chyba przesada (2 dawki 300 zł każda). Zresztą takiego wirusa ma się góra dwa razy w roku, a najczęściej to raz. U Bartka już dziś lepiej, nie wymiotował, ale jeszcze leży, jest trochę słaby. Mam nadzieję, że najgorsze już za nami, ale do końca tygodnia chyba posiedzi w domu. Nic nie wiedziałam o bilansie sześciolatka. Mam jeszcze zaległy bilans dwulatka - Małgosia w lipcu skończyła 2 lata, ale nasza pani doktor była akurat na urlopie i umówiłyśmy się na wrzesień, więc może załatwię wszystko kompleksowo. Co do ortopedy, to idż koniecznie. My u Bartka zauważyliśmy, że ma krzywe nóżki już po kilku miesiącach samodzielnego chodzenia. Zaczął chodzić w bucikach Memo, jak miał 1,5 roku. To potworne wydatki: buty ok 180 + wkładki 20, razem każde buty kosztowały nas 200 zł, a musieliśmy kupić przynajmniej po 1 parze na każdy sezon. I akurat w Memo nie ma różnicy w cenie letnich i zimowych butów, bo są bardzo podobne. Jednak koślawość kolan już po roku zaczęła się zmniejszać, a gdzieś rok temu lekarz orzekł, że kolana są już proste. Gorzej jest z kostkami. W pęcinach nogi długo się prostują. Moglibyśmy zastosować specjalne wkładki przyspieszające ten proces, ale są drogie, a Bartek ma już 1 stopień tego skrzywienia i lekarz powiedział, że teraz to samo się unormuje z czasem. Już od roku nie kupujemy Memo - ani wkładek, ani butów. Jednak zawsze szukamy dla niego jak najwyższych butów. Z zimowymi trzewikami nie ma problemu, ale spróbuj znaleźć wyższe sandały! W tym roku udało nam się to w Dino i od razu kupiliśmy trzy pary w różnych rozmiarach. Dodam, że po domu też w nich chodzi, bo żadne kapcie nie wchodzą w grę.