aniawa
Fanka BB :)
Też sobie nie wyobrażam ganiania za dzieckiem z łyżeczką. Nawet do teściów zawiozłam drugie krzesełko, po dwóch próbach nakarmienia dziecia bez usadzenia na dobre.
Makuc różnie to bywa z maluchami. Alutek jest zapewne takim żywym dzieckiem jak moja córcia. Dla niej karmienie było prawie za karę. Wtedy musiała siedzieć, czego szczerze nienawidziła. Do tej pory pora jedzenia jest u nas koszmarem. Nie dość, że Zuzia nie lubi jeść, to musi siedzieć w miarę kulturalnie. Uwierz mi, że grzeczne siedzenie to wieeeeelki problem dla żywej ośmiolatki a co dopiero kilkumiesięcznego malucha. Pisałam o przeznaczeniu krzesełka, ponieważ początkowo miałam takie odruchy, by wkładać do niego Wojtka za każdym razem, gdy coś robiłam w kuchni. Szybko się zreflektowałam, bo obawiałam się właśnie, że potem mogę mieć cyrki przy próbach nakarmienia. Chcę, by krzesełko kojarzyło się tylko z jedzeniem.
Makuc różnie to bywa z maluchami. Alutek jest zapewne takim żywym dzieckiem jak moja córcia. Dla niej karmienie było prawie za karę. Wtedy musiała siedzieć, czego szczerze nienawidziła. Do tej pory pora jedzenia jest u nas koszmarem. Nie dość, że Zuzia nie lubi jeść, to musi siedzieć w miarę kulturalnie. Uwierz mi, że grzeczne siedzenie to wieeeeelki problem dla żywej ośmiolatki a co dopiero kilkumiesięcznego malucha. Pisałam o przeznaczeniu krzesełka, ponieważ początkowo miałam takie odruchy, by wkładać do niego Wojtka za każdym razem, gdy coś robiłam w kuchni. Szybko się zreflektowałam, bo obawiałam się właśnie, że potem mogę mieć cyrki przy próbach nakarmienia. Chcę, by krzesełko kojarzyło się tylko z jedzeniem.
Ciekawe czy kiedykolwiek skończy. Na szczęście drugie dziecię nie sprawia kłopotów jedzeniowych. Oszalałabym, gdyby Wojtuś był taki sam jak Zuzia. W końcu nie muszę pilnować godzin jedzenia, ilości wciskanego pokarmu, itp. Nawet nie wiecie jakie to wspaniałe
!!!