• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Kącik małego smakosza

Też sobie nie wyobrażam ganiania za dzieckiem z łyżeczką. Nawet do teściów zawiozłam drugie krzesełko, po dwóch próbach nakarmienia dziecia bez usadzenia na dobre.

Makuc różnie to bywa z maluchami. Alutek jest zapewne takim żywym dzieckiem jak moja córcia. Dla niej karmienie było prawie za karę. Wtedy musiała siedzieć, czego szczerze nienawidziła. Do tej pory pora jedzenia jest u nas koszmarem. Nie dość, że Zuzia nie lubi jeść, to musi siedzieć w miarę kulturalnie. Uwierz mi, że grzeczne siedzenie to wieeeeelki problem dla żywej ośmiolatki a co dopiero kilkumiesięcznego malucha. Pisałam o przeznaczeniu krzesełka, ponieważ początkowo miałam takie odruchy, by wkładać do niego Wojtka za każdym razem, gdy coś robiłam w kuchni. Szybko się zreflektowałam, bo obawiałam się właśnie, że potem mogę mieć cyrki przy próbach nakarmienia. Chcę, by krzesełko kojarzyło się tylko z jedzeniem.
 
reklama
ale to nie jest tak, że u nas krzeselko do karmienia do czegoś innego jeszcze stosowane było, stąd teraz te problemy. Po prostu Aliczka ma je w powazaniu i już.
U nas też...Ja właśnie chciałam wyrobić w niej ten nawyk i początkowo wszystko było ok,ale teraz jedzenie to nuuuda...No,mam nadzieję,ze tak jej nie zostanie i nie będe miała takich cyrków,jak Aniawa ze swoją Zuzią.Mój Maksio tez był raczej niejadkiem,ale siedział w krzesełku grzecznie- po prostu nie lubił dużo jeść i wielu potraw ,zwłaszcza mięsa.
 
ja to myślę, że to po prostu taki etap buntu, że dzieciaczki nie chcą być ograniczane w swojej wolności. Bo jakoś dziwnym trafem nagle połowa maluchów na forum się zbuntowała. U nas mały zawsze jadł w leżaczku i on też byl tylko do jedzenia, bo tak to mu sie w nim nudziło, jedynie jak był jeszcze maluteńki to w nim się bujał, a potem to było tylko do jedzenia, bo nie mamy fotelika do karmienia ze względu na brak miejsca w mieszkaniu. A potem nagle mały się zbuntował i tyle i ma nosie i siedzenie w leżaczku i w ogóle jedzenie. Mam nadzieję, że ten etap minie i wszystko jeszcze wróci do normy.
 
u nas odwrotnie, po wcześniejszych problemach, że mało oprócz mleka jadł, później nie chciał mleka, od jakiegoś miesiąca karmienie go to sama przyjemność, mleka po 210 wsuwa ładnie 4 razy dziennie nadal, do tego obiadek i owocek jakiś. U nas jednak nawet obfite śniadanie np kromeczka chleba i jajecznica z jaja całego i tak poprawiona chociaż 90 mleka musi być, podobnie obiad rzadko starcza, ewentualnie wyjątkowo nie. Dzisiaj zjadł dwa mielone, normalne wieprzowo wołowe, ale świeże i nie marketowe, smażone bez cebulki nic mu nie było wsuwał jak szalony to go trzymało dł€go dopiero po 4 h zjadał, ale już 240 mleczka na noc. Niestety o ile do niedawna po 150 ml jadł to teraz ok 210-240, o północy i czasem jeszcze o 5 woła.... :| A już do jednego mleka nocnego zeszliśmy ( pobudek na picie i wiercenie nie liczę ) Ogólnie rośnie mu apetyt, chciałąbym tylko, żeby zastępował mleko innym posiłkeim tzn żeby mlekiem nie musiał poprawiać.... ale on lubi ciepłe mleko np przed drzemką wypić, łątwiej zasypia wtedy, bierze flache w ręce wkładam go do kojca tuta swoje mleko, wywala butle w koniec łóżeczka i zasypia. :) Ogólnie je sporo, ale gruby nie jest... 11.700 osiągnął, ale tez długi więc.. Wszystkim maluszkom maruderom życzę takiego apetytu.
 
Strip jak czytam ile zjada twoje dziecię, to przestaję się dziwić, że mój jest taką kruszyną. U nas mleko jest 2 razy dziennie (czasem 3). Do tego kaszka, śniadanko, obiadek (dwudaniowy od 3 dni) i deserek (nie zawsze ma na niego ochotę). Do niedawna jadał zagęszczone mleko 4 razy na dzień, ale wtedy nie było kaszki. No i jedno z tych mlek jakby zastąpiłam zupą. Teraz zjadamy nad ranem mleko zagęszczone kaszką (210-240ml) o różnych porach- czasem o 4:00, kiedy indziej po 6:00. Potem śniadanko około 9:00. Ok. 11:30 zupka. Ok. 13:00 drugie danie, 15:00- owocki. Po 17:00 jest kaszka i ok. 20:00 drugie mleko (210-240ml). Zdarza się, że nie zjada kaszki, ale wtedy najczęściej budzi się na flachę, albo sama mu ją wciskam, żeby potem mieć spokój :-) Zupki i drugiego zjada ile chce. Czasami dwa duże słoiczki a niekiedy tylko po połowie. No i Wojtek waży niecałe 8kg. Dla mnie wasza waga to czysta abstrakcja :-) Może koło roku będziemy tyle mieli, jeżeli nie później.

Nice skoro to etap buntu, to moja córka buntuje się od 8 lat :-D Ciekawe czy kiedykolwiek skończy. Na szczęście drugie dziecię nie sprawia kłopotów jedzeniowych. Oszalałabym, gdyby Wojtuś był taki sam jak Zuzia. W końcu nie muszę pilnować godzin jedzenia, ilości wciskanego pokarmu, itp. Nawet nie wiecie jakie to wspaniałe :tak:!!!
 
Ja to w ogóle podziwiam ile Wasze dzieciaczki jedzą i chciałabym żeby Zuzka ruszyła z jedzeniem. U nas mleko to nadal 120! obiadku 3/4 małego słoiczka, deserek to ćwiartka jabłka. W ogóle wszystko w marnych ilościach. Waży troszkę powyżej 7kg.
 
Średnio wyobrażam sobie szczerze mówiąc ganianie go z łyżką po podłodze.
ja też, ale moje dziecię byłoby na pewno zadowolone, bo nie lubi nawet chwili siedzieć grzecznie

właśnie się zastanawiam czemu butelki mają jedynie 250 ml jeśli Pudzianek już je mleko zrobione na 240ml wody czyli z proszkiem to już większość butelki zajmuje :-/
 
nat, ja mam TT taką 340 ml, takiej 260 ml nawet nie kupowaliśmy ;-)


a co do latania za dzieckiem i karmienie go to ja też sobie nie wyobrażam ale wiem że życie weryfikuje takie rzeczy ;-) moja bratowa też zawsze była przeciwna a jak przyszło co do czego to inaczej jej dziecko by nic nie jadło, taki był z niego ruchliwy niejadek ... więc jeszcze wszystko przed nami :-D
 
Ostatnia edycja:
reklama
a ja zauważyłam ze Isia buntowała sie i owszem, ale jak byliśmy u dziadków. Co chwila coś ja rozpraszało, wystarczyło że głos babci usłyszała i już zaczynała sie wyginać itp. A teraz jak jesteśmy same, tylko we dwoje to jest zupełnie inaczej - ładnie zjada, prawie zawsze do końca, grzecznie siedzi w krzesełku..ciekawe czy to tylko chwilowe :-p
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry