reklama

Kącik małego smakosza

wlasnie makuc masz racje, rekompensata, bo kiedys to byl towar luksusowy, najgorsze, ze teraz te slodkosci maja tyle chemii, napewno bede sprawdzac co maly je, jak beda tluszcze utrwadzane to bede dziekowala darczyncy, ze misiek tego nie jje i juz, jak juz chca dawac cos slodkiego to musi to byc dobre.
wiecie, ze ja nie lubi slodyczy, jak ktos mi dawal cukierka to byla dla mnie trauma, potrafilam plakac na widok czekolady, a wiadomo trudne czasy to wszyscy jakies slodycze dla dziecka w prezencie kombinowali i koncyzlo sie na tym, nei wstydz sie, przeciez to dobre i na sile mi wpychali, a jak juz nie bylo zmiluj to trzymalam w buzi i jak "ciocia" nie widziala chlust buzi wypluwalam,
ze slodyczy uwielbiam tylko ptasie mleczko i bounty :) no i lubie ciasta, ale bez kremu :)
 
reklama
No to my na "roczek" pewnie Frankowi spróbować "torta" damy ale ten tort będzie robiony pod niego przez babcie więc albo pewnie sernik albo biszkopt z jogurtem i owocami przecież nikt nie powiedział że ten tort to musi być mocno kremowy, alkoholowy itd, np mój znjaomy na roczek swojej córki zrobił serniczek na zimno z jogurtów naturalnych z owocami świeżymi z dodatkiem żelatyny - takie "ptasie mleczko" więc wilk syty i owca cała :)
 
W jednym sie muszę z Wami nie zgodzić;-)- odnośnie "tamtych czasów".Otóż ja je dobrze pamiętam,bo moje dzieciństwo miało miejsce akurat w "epoce gierkowskiej" i w tamtym czasie słodyczy było w bród i...były pyszne:rolleyes:.Naprawdę,to,co jest teraz na półkach to chłam i mydło w porównaniu z tamtymi czekoladami,Ptasim Mleczkiem ,pralinkami czy nadziewanymi batonikami.A "krówki" jakie wtedy były super,chałwa prawdziwa,nie to sypkie coś,co jest w sklepach...mogłabym tak wymieniać i wymieniać:-D:-p.I nie jest to tylko moja opinia,wiele osób pamiętających ówczesnego "Wedla" czy "Goplanę" uważa,że nie ma porównania.Potem,oczywiście,przyszedł kryzys i "chude" lata 80-te,kartki na czekoladę (inne słodycze były bez,ale też rzadziej pojawiały sie w sklepach).W tamtych wyrobach po prostu było mniej chemii,tych wszystkich emulgatorów i stabilizatorów,dlatego były takie dobre.no,ale to taka mała dygresja ;-):cool2:
 
Jakie jest Wasze zdanie na temat podawania dzieciom parówek? Mam znajomą której dziecko ma rok i ona przed roczkiem zaczęła podawać mu parówki na kolację takie typu Hot Dog. Nie wiem jak wy ale ja jestem przeciwniczką tego aby dziecko teraz jeszcze jadło parówki bo wiadomo co w tych parówkach jest. Sama za nimi nie przepadam, zjem raz na jakiś czas. Wolałabym w przyszłości chyba podać jakieś takie cienkie kiełbaski cielęce. Zresztą ta sama znajoma ostatnio mi się chwaliła że mały je frytki z McDonalda i że to dobrze że tak chętnie jada bo nie będzie miał problemu z posiłkami różnymi. Normalnie szczęka mi wtedy opadła.
 
reklama
MałaMi- to u mnie podobnie,ja sama nie przepadam,to i po co mam dziecku dawać.Niby oglądałam Morlinki i skład wydaje się być ok,ale...ja jestem zdania,że bez parówek całkiem spokojnie można żyć;).U mnie w domu to w ogóle tylko Maks czasem zje parówki,ale tylko jednego rodzaju (z takiej jednej firmy naszej lokalnej) i tylko na zimno jako przegryzkę na szybko.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry