popieram
jak widze tutaj dzieciaki 10 letnie wazace 70 kg to przeraza mnie to
dlatego slodycze beda najpozniej jak sie da
monte, danonki i inne "dzieciece" zarcie przepelnione cukrem tez
czytalam sklady, najwiekszy syf, najwiecej utwardzaczy, cukru, pektyn jest wlasnie w jedzeniu przeznaczonym dla dzieci
No niestety, pewnych 'szkodliwych składników' się nie uniknie. Produkty spożywcze teraz to nie to co jak my byłyśmy małe

W wędlinach, serach i wielu wielu innych produktach jest tyle sztucznych składników, konserwantów, że szkoda gadac. Ale zarówno my i jak i dzieci musimy coś jeść.. Oglądałam kiedyś program w tv w którym laska analizowała skład mięsa drobiowego kupionego w markecie, sklepie osiedlowym i na targu. Okazało się, że w kurczaku z marketu jest głównie woda!! A mięsa to mniej niż 1%!! Ale co się dziwić, jak oni te biedne kurczaki i kury faszerują samymi hormonami i innym syfem byle szybko rosły!
A wracając do tematu to ja wychodzę z założenie, że skoro w kaszkach i herbatkach dla dzieci jest już cukier, to ja nie będę małej go jeszcze dokładała na tym etapie. Oczywiście, pojedyncze 'wyskoki' pewnie się będą zdażać - jak np. w święta, kiedy to ciocia dała małej kawałeczek ciasta. Ale póki je inne rzeczy, to te 'słodkie' i 'sztuczne' mogą poczekać

Choć nie powiem, czekam na etap kiedy mała zacznie jeść chlebek z nutellą, bo wtedy sama się będę mogła pod nutellę podpiąć

)
A co do budyniu to ja robię na normalnym mleku krowim. Jak robiłam na mm, to mała nie chciała tego jeść - zresztą jej się nie dziwię, bo jak spróbowałam to mnie odrzuciło. A poza tym u nas gdzieś od miesiąca mała w ogóle nie chce pić mm..