hehe, widzę, że mamy takie samo odczucie co do nachalnej nagonki w szpitalu na karmienie cycem. I mimo, że ostatecznie karmiłam piersią równo rok, to o mały włos, przez ten szpitalny stres i wieczne opieprzanie - z karmienia byłyby nici.
Po mnie jechały najpierw z powodu, że mała za bardzo spadła na wadze, nawet usłyszałam, że "zawaliłam karmienie", potem było dokarmianie mm, żeby w ogóle wypisali ze szpitala i zaczęłam karmić przez osłonki, bo malutka miała problem z chwycenie brodawki. A o te osłonki to cała litania, jakby diabeł wcielony w nich siedział... no bo przez osłonki to już nie cycem, tylko "prawie jak z butelki", nic to, że mleko mamy. Z osłonek korzystałam 4 m-ce, potem córa sama załapała jak złapać brodawkę.
Ogólnie nic na siłę.
Polecam karmienie piersią ze względu na wygodę i finanse. Pewnie noworodek ciągnie mniej niż starszak, ale tez zwykle dla takiego maluszka kupuje się droższe mleko. My po roku przerzuciłyśmy się na Bebiko (jedno z tańszych mm) i pijąc 3x dziennie po 150-180 ml - kartonik schodził w 4 dni.
A w szpitalu, jak któraś planuje dokarmiać, ale nie rezygnować z piersi, to lepsze sa jednorazowe strzykawki niż butelka, bo to nie oduczy ssania. W moim szpitalu tak położne dokarmiały.