reklama

Karmienie

reklama
Aniu szczerze to zmień lekarza dziecko potrzebuje poznawać inne smaki. Słyszałam że niektórzy lekarze nie zalecają dawania innych produktów jak dziecko jest na piersi ale to chore moja pediatra kazała zacząć podawać jej dodatkowe rzeczy jak mała skończyła 3 miesiące. I w sumie po niczym jej brzuszek nie bolał a jak ładnie teraz już kupki robi.
 
Nasza pediatra też nie popiera wprowadzania za szybko na stałe czegoś innego niż mleko. Z prostego powodu. Skoro jesteśmy ssakami to do pewnego wieku mleko jest dla nas najlepsze bo dostarcza WSZYSTKIEGO. Jak za szybko pozbawimy taki mały organizm pewnych składników to nie wiadomo czym to będzie skutkować na przyszłość. Bilansowanie diety dla niemowlaka to nie taka prosta sprawa jak z dorosłym-my mamy zachcianki na pewne produkty bo nasz organizm nami steruje, tak sygnalizuje nam potrzebę. Dziecko nam nie powie, że brakuje mi jakiejś witaminy i akurat jest ona np. w selerze i na selera ma chęć. Je to co dostanie od rodziców.

Ja nie twierdzę, że dawanie "naszych" posiłków to zła rzecz. Pytanie czy te nasze np. zupy robimy tak żeby nie traciły wartości? Wystarczy zbyt długo gotować, żeby warzywa straciły całą swoją wartość. Dodawanie soli czy już nie daj Boże glutaminianu sodu pod postacią "vagety" czy innej przyprawy to barbarzyństwo. To co nam polepsza smak dziecku jest niepotrzebne bo ono nie ma jeszcze zmanierowanych kubków smakowych tak jak my. I powinno uczyć się smaków takimi jakie one są bez dodatków cukrów czy soli. Doprawiając jedzenie już teraz zabieramy dziecku pewien etap rozwoju.

No i rzecz najważniejsza. Organizm malucha z mleka potrafi pobrać wszystkie składniki potrzebne do prawidłowego rozwoju. Latami naukowcy próbowali podrobić skład mleka kobiecego a i tak uważa się, że jest niemal doskonałe ale jedynie niemal. Chociażby pewne witaminy wchłaniają się jedynie w obecności np. tłuszczy, inne witaminy żeby się przyswoiły wymagają jeszcze innych składników. Mleko to zawiera. Zupa już nie. Nasze organizmy są dojrzalsze i poradzą sobie z pobraniem pewnych składników z tego co zjemy (a nie oszukujmy się, że też nie zawsze bo jadamy śmieci i potem mamy kłopoty z cerą, wzrokiem, celulitem i anemią). Dziecku z czasem możemy zafundować niedożywienie karmiąc bardzo regularnie i w naszym odczuciu zdrowo.

No i też te wszelkie kaszki, słoiczki, owocki itd. to źródło dodatkowych węglowodanów. W którymś momencie nie będzie już pewności czy słodkie fałdeczki na udkach to efekt zdrowia malucha czy już może otyłości...

Ja tam osobiście uważam że co nagle to po diable... Ale to ja. I moje zdanie.
 
W pewnej czesci sie z tym zgadzam, bo i nasz lekarz uwaza ze do 6 m-ca, ba nawet do roku dziecku nic innego niz mleko matki nie jest potrzebne. My w kazdym razie jestesmy dalej w 100 % na piersi :) Deserki-gerberki bardzo sporadycznie kosztujemy tylko.. Za pol m-ca sprobujemy wprowadzic troche glutenu jednak.
 
Marzena zgadzam się w 100%.

Jeśli ktoś może zaszkodzić dziecku, to matki, niestety.

Starszą karmiłam samą piersią aż do 8 miesiąca, nie tolerowała nic innego i była grubsza od Jagodzi a ja miałam pewność, że niczego jej nie brakuje.

Teraz tylko zapoznajemy się z nowymi smakami, bywają dni, że zje tylko dwie łyżeczki jabłuszka i to wszystko.

A mleka kobiecego nie udało się zastąpić, to jest tylko chwyt reklamowy. Mleko kobiece zawiera idealne proporcje tłuszczu, wody, witamin, makro i mikro elementów, przeciwciała oraz hormony, czego nie ma MM i mieć nie będzie.

Nie ma też górnej granicy wieku końca karmienia piersią. Może to być 6 lat i nadal mieści się w specyfice naszego gatunku.
 
brzmi troche jak terroryzm laktacyjny :P
zgadzam się z Wami dziewczyny, że mleko matki jest najlepsze ... ale każde dziecko jest inne ... ma inne potrzeby i nie generalizujmy ... a to karmienie do 6 roku życia ... owszem były badania na ten temat ... tyle że globalne - obejmujące kraje 3go świata gdzie faktycznie deficyt wody i żywności skłania matki do jak najdłuższego karmienia piersią - lepszy rydz niż nic.
Myśle że każda mama ma swój rozum i umyślnie dziecku krzywdy nie zrobi. U nas od jakiegoś czasu w programie jest obiadek, chociaż Tymek był w 100% cycowy, ale widać po wadze że już mu powoli przestaje to wystarczać ... więc dokarmiamy i na siłę się nie zadręczamm ... że nie karmie wyłącznie piersią do roku czasu.
Myśle, że takie peany na temat karmienia powtarzane co 3 stronę mogą powodować kompleksy a co najmniej dyskomfort u mam które z rożnych względów karmić nie mogą. ;-)
 
Ostatnia edycja:
A tam terroryzm od razu, po prostu fakty ;-)

Równie dobrze karmiące piersią mogą powiedzieć halo halo, z moich piersi nie leci mleko modyfikowane, proszę nie porównywać pudełka proszku, butelki i kawałka gumy z moją piersią ;-):-)

Może i świadomie matki nie krzywdzą (choć wiemy, że świadomie krzywdzą i to bardzo) ale nieświadomie też krzywdzą, choćby tak

Fat-Kid1.jpg
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry