reklama

Karmienie

maja, aina ale słodziaki :-)

Ja też lubię deserki słoiczkowe od czasu do czasu. I już nie mogę się doczekać by podać Krzysiowi. Kupy mnie nie odstraszają, teraz jak dostaje żelazo, to już są masakryczne :-D
 
reklama
My też się cyckujemy, jestem taka szczęśliwa, że mi się to udaje choć bywały chwile i czasem nadal bywają, że mlesia brakuje, ale nie daję Młodej sztuczniaka bo to jeszcze bardziej osłabi laktację, w takich chwilach piję wodę hektolitrami, przystawiam, przystawiam i jeszcze raz przystawiam i jakoś się udaję, że mój mały glonojad chodzi najedzony i ładnie przybiera:-)
Ale karmić kilka lat to dla mnie przesada ja się na to nie piszę:-)
 
Ja też chcę karmić gdzieś do roku. Gorzej że do pracy trzeba wrócić ale niech się cycki przestawią skoro takie "mądre" :)

A do innych danek ciągnie bo człowiek ma wtedy poczucie, że maluch zakończył pewien etap życia i wchodzi w nowy, wspaniały. Jak tylko pediatra pozwoli to młody dostanie coś na popróbowanie. Jak wrócę do pracy to chciałabym, żeby poza moim mlekiem coś jeszcze jadł.
 
A ja od początku (szczerze mówiąc nawet nie wiem dlaczego) chowana byłam na modyfikowanym i nie czuję się wcale gorsza od innych:no: Bardziej chorowita też na pewno nie jestem, a może nawet niektórzy mogą zazdrościć mi odporności:-)
 
Madzik bo nie jesteś gorsza, co Ty gadasz. Niemniej mleko krowie ma inny skład niż ludzkie i mieszanki na nim oparte jeszcze długo nie będą takie jak ludzkie mleko. Każdy ssak ma swoje potrzeby żywieniowe i najlepiej spełnia je mleko matki swojego gatunku - proste. Teraz kłopot jest w tym, że alergie są już tak powszechne że mleko sztuczne może zrobić dziecku dużo szkody. No i trzeba bardzo uważać żeby nie obciążać dziecku nerek. Ale dzieci wychowane na mieszance wcale nie są inne niż te na piersi. A w większą odporność dzieci cyckowych to sama nie wierzę, bo mój mały tylko na piersi już dwa razy miał katar i raz zapalenie oskrzeli.
 
aina - cudowności widzę się dobralo do Ciebie :** ;-)
..a jakie te nasze dzieciaczki mają oczęta! narkotyczne ssaki hahahhaa
Zresztą juz kiedys z dziewczynami opisywalysmy jak to ssaczki nasze sie leją przez ręcę itp po takim jedzonku!
Mlekoholicy!
 
Ja jestem wychowana na modyfikowanym i w niczym mi to nie przeszkadza :-) Ani chorowita ani cherlawa nie jestem. Ale lepsze relacje z mamą ma mój brat, który był cyckowy. Kto wie, czy to płeć zadecydowała czy cycek właśnie. Zuza też bardzo jest ze mną związana emocjonalnie a karmiona była dwa lata.

Aina sama bym się podpięła do drugiego, taką ma szczęśliwą minę przy cycusiu :-)
 
hmm ciekawe czy rzeczywiście jest w tym jakaś prawda..
Ja na bebiku wychowana, ponoć plułam mlekiem z cycka od początku,czy to prawda kto to wie,czy raczej wygoda pielęgniarek w szpitalu- dały butlę i po kłopocie. Z więzią emocjonalną mam pewne problemy ,porównania nie mam ,bo sis też bebikowa,ale ponoć 2 miesiące była na cycku(plus bebiko bo niedojadała)
 
reklama
Ja sobie tak myślę, że jak świat światem kobietom cycki wyrosły do karmienia a po drodze stały się zabawką dla mężczyzn, nie odwrotnie i karmienie piersią lub nie musi mieć jakiś wpływ na dziecko i przyszłość. Ale jakie... hm... mogę tylko domniemywać. Z całą pewnością jest pozbawione wad :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry