kahaka dziekuję słońce. Ja już stoję od lat wielu, może nie w doslownych starankach ale w pragnieniach i opadających z bezsilności rekach. Kiedy juz znalazłam szczęście( mojego Pola) i planowalismy dzidzię okazało się ,ze musze sie leczyc lekami które uszkadzaja płód, więc polecialy anty i dłuuuugi okres kwarantanny. Potem zaczeły sie staranka i był Dzwoneczek a potem to juz wiesz... Trwa to wszystko juz 3 lata prawie i naprawdę wierze, że w końcu sie uda.Skompletowałam przez te lata kolekcje magazynów dla przyszłych mam i kolekcje książek a o ciąży i porodzie wiem pewnie prawie tyle co lekarze. Byłam niania dla dzieci kolezanek i ciągle marzyłam o własnej dzidzi. Na pewno się nie poddam. A jak sie poddam to walnijcie mnie po dooopie niech sie ustawię znowu!
Martusia no cóz ogień i ogien jak sądzę!!! Przynajmniej masz się z kim kłócić. Pol nie bardzo umie....