Biedulka z Ciebie, Olu... Trzymaj sie dzielnie!! Juz bliżej niz dalej!!
A ja sie wczoraj najadłam strachu, bo te twardnienia macicy zrobiły mi sie dużo częstsze. Wczoraj to chyba z 20 razy. Juz leżałam i odpoczywałam cały dzień, a to nie przechodziło. Stawiała mi się ta macica i stawiała. Nawet wzięłam no-spę. I tak sobie myślę, że to może przez to, że dałam sobie ostro czadu w sobotę - zrobiłam generalne sprzątanie mieszkania, potem pojechałam na zakupy, a wieczorem wybrałam się na "balety" i wróciłam po 1,00. A rano oczywiście pobudka standardowo 6,30... Pod wieczór juz spanikowałam i zadzwoniłam do lekarza, ale kazał mi tylko brać no-spę i magnez i się nie martwić, o ile skurcze nie stana sie bolesne albo nie będą częstsze niż 4 na godzinę.
Dzisiaj juz jest lepiej - do tej pory tylko 2 razy mi stwardniał brzuszek. Ale co sie wczoraj namartwiłam, to moje...