Kira24
Mamusia Adasia:)))
Mrozik-ty to jestes chyba rekordzistka w nieprzesypianiu nocek;-)podziwiam Cie kochana
ale jak wiemy dziecko uczy cierpliwosci,chociaz moje mnie jeszcze nie do konca nauczylo
Adas tez budzi sie 2-3 razy w nocy i zazwyczaj zasypia,ale najgorsze jest to ze o 6 juz jest wyspany-a ja nieprzytomna
w dzien tez bez rewelacji
ostatnio spal tylko godzine,za to na spacerkach jest super
jedzie,rozglada sie,spi,wstaje,pije-i 4 godziny tak moze
takze nie narzekam:-)
ale jak wiemy dziecko uczy cierpliwosci,chociaz moje mnie jeszcze nie do konca nauczylo
Adas tez budzi sie 2-3 razy w nocy i zazwyczaj zasypia,ale najgorsze jest to ze o 6 juz jest wyspany-a ja nieprzytomna

w dzien tez bez rewelacji
ostatnio spal tylko godzine,za to na spacerkach jest super
jedzie,rozglada sie,spi,wstaje,pije-i 4 godziny tak moze
takze nie narzekam:-)
W głebokim wózku było ok ale teraz w tej spacerówce porażka...siedzi naburmuszony nieraz to nawet krzyczy taki wsciekły...chyba dlatego że my cały czas w kombinezonie taki skrępowany troche
Mam nadzieje ze jak kupie mu kurtke i beda cieplejsze dni lzejsza czapka to bedzie ok
póżniej go włożyłam z powrotem no i szybko do domu i w efekcie spacer trwał 1godz.


,ogolnie to jest oszczedny, troche nawet skapy,(ale dobrze bo ja nie umiem oszczedzac) wiec sie ciesze
:-(No i ja musiałam go nosić przy rodzinie bo się bał tłumów i ryczał więc nie miałam innego wyjścia. Nic traz nie robie tylko muszę go nosić i zabawiać ciągle marudzi pewnie tez przez ząbki ale jak jest na rękach to jest spokój.Nie moge nawet Filipowi spokojnie obiadu ugotować bo ciągle marudzi,i w efekcie robię z nim na rękach bo z leżaczka wyskoczyć chce ze złości. O nocach to jz szkoda gadać,8 miesięcy prawie i ciągle bez zmian,jak dziś wstałam rano to już się popłakałam z bezradności i wykończenia,a mąż mi mówi że jak chce s to pojedzimy na kilka dni d jego rodziców to sę odpocznę,no jasne a póżniej to będe musiała do kibla z Filpemna rękach chodzić.Ostatnio was prawie nie odwiedzam bo Filip cos mało śpi i nie mam czasu a jak już zaśnie to aż sił nie mam żeby komp. włączać,zresztą nawet nie ma sensu bo jak wącze to zaraz musze go wyłączyć bo Filip się co chwila budzi,do tego jeszcze ma ten nie kończący sie katar.W domu mam taki burdel na kółkach że hej,nic nie zrobione,mąż se sam koszule prasuje bo ja nie mam kiedy a jak mam to nawet nie mam siły o tym myśleć.W ogóle to przez to wszystko to jestem tak rozdrażniona że wszystko mnie denerwuje.Od tygodnia prosze się żeby Artur obniżył łóżeczko do końca(bo obniżył na razie do połowy) i się nie umiem doprosić bo zepsuła się jakaś śruba i musi ją wykombinować i kombinuje ją już tydzień albo i dłużej
i wszystko mnie już boli chyba zaraz padnę trupem.
