Gosik nie umiem pocieszać chyba
. Nie wiem czy to co napiszę będzie odpowiednie.
Wiem, że boli strata maleństwa ale widocznie tak musiało być. U mnie sytuacja była zupełnie inna. Chciałam mieć dwoje dzieci, to trzecie nie było planowane. Powiem nawet, że gdy dowiedziałam się o ciąży to świat mi się zawalił. Wyłam non-stop chyba ze dwa tygodnie. Poza tym zajście w ciążę wydawało mi się zupełnie nie możliwe - dzień po okresie. Później zaczęłam godzić się z tym co ofiarował mi los. Pokochałam maleństwo rosnące we mnie. Jestem szczęśliwa, że jest z nami, wszyscy ją szalenie kochamy. Tylko czasem gdy patrzę jej w oczy jest mi wstyd, że jej nie chciałam.
Chciałam Ci tu napisać, że nie zawsze jest tak jak sobie zaplanujemy. Los czy Bóg ma wobec nas nieraz zupełnie inne plany niż my sami.
Może pójdź gdzieś do lasu i wykrzycz swój ból. Wypłacz się. Mnie to pomaga, może i Tobie pomoże. Trzymaj się.
Mam nadzieję, że to co napisałam nie jest niestosowne.
Pozdrawiam.
Wiem, że boli strata maleństwa ale widocznie tak musiało być. U mnie sytuacja była zupełnie inna. Chciałam mieć dwoje dzieci, to trzecie nie było planowane. Powiem nawet, że gdy dowiedziałam się o ciąży to świat mi się zawalił. Wyłam non-stop chyba ze dwa tygodnie. Poza tym zajście w ciążę wydawało mi się zupełnie nie możliwe - dzień po okresie. Później zaczęłam godzić się z tym co ofiarował mi los. Pokochałam maleństwo rosnące we mnie. Jestem szczęśliwa, że jest z nami, wszyscy ją szalenie kochamy. Tylko czasem gdy patrzę jej w oczy jest mi wstyd, że jej nie chciałam.
Chciałam Ci tu napisać, że nie zawsze jest tak jak sobie zaplanujemy. Los czy Bóg ma wobec nas nieraz zupełnie inne plany niż my sami.
Może pójdź gdzieś do lasu i wykrzycz swój ból. Wypłacz się. Mnie to pomaga, może i Tobie pomoże. Trzymaj się.
Mam nadzieję, że to co napisałam nie jest niestosowne.
Pozdrawiam.