No ja też wracam do codziennego żywota. Gosik, humorek do gry, jak barometr na dół, nie daj się. Mężusiowi zrobiłam aromatyczna kawę, bo też jęczał, że mu sie nic nie chce..pracowac nie chce...jeszcze nie poszedł łobuziak. Może to aura, nie hormony?
Starszemu synowi zepsuł się wczoraj komputer. Będziemy odkrywac uroki zycia bez. Znaczy, on będzie odkrywac. na razie jest oszołomiony. Mąż oświadczył, że mu nie będzie reperowac, bo już za duzo siedzał- doszlo do tego, ze wstawal o 5 rano, aby pograc, zanim pójdzie do szkoły. ;D
Więc mąż ma satysfakcje, że sie postawił rodzicielsko, syn ma łzy w oczach a ja mam zgryźliwą acz realistyczna wizje najbliższych dni....( Mama, daj pograć na laptopie!)
Niech więc slońce się zlituje i wyjdzie! Schowam laptop i powiem, że krasnoludki ukradły. Pięciolatek tez grał. Mam, a jak tatap ójdzie do pracy moge pograć na laptopie? Ostatni raz, mama. jeden raz. mamusiu jestes kochana jak serduszko. Jak serduszko przebite strzałą...tak mi powiedział oskarzycielsko przy sniadaniu na moje ( mam nadzieję) stanowcze nie.

Perypetie rodziny kaliny ciąg dalszy nastapi.
Podsumowanie odcinka:
Maciek poszedł do szkoły oburzony na rodziców.
Dawid płacze w kątku.
Komputer ani drgnie.
Mąz pije kawę i unosi brwi, jak żona napomyka nieśmialo: a może być zreperował...to tylko zasilacz...
Żona zastanawia się gdzie schowac laptop.
Jak pozwoli dzieciom grac na laptopie, nie dostanie od męża nowej kiecki na rocznice slubu.
Chce kiecke, chce!
Ciag dalszy niewątpliwie nastapi.
:laugh: