Witam. Za chwileczke jedziemy zawieźć mocz malucha na badanie....w czwartek mamy wizyte w poradni alergii pokarmowej. dzis Jonatan dał nam popalic przez 10 minut wrzask, a potem zwymiotowal. Doszlam do wniosku, że go przekarmilam, wepchnelam mu butle na sile na noc, żeby dlużej spał i masz babo. O północy cały dom na nogi postawil. Potem spal do rana, aler po rannym karmieniu znow mu sie troche ulalo, wiec zrezygnowalam z karmienia i dalam herbatki z melisy. teraz spi. Nie sądze, żeby byl chory, bo wymioty typowo z mleka, bezwonne, i tylko raz...biergunki nie ma....Czyli tuczyc nie wolno,.
:laugh:
Wczoraj sprzedalam stare ksiązki synna ( 6 sztuk) za 50 zl, akurat strczylo na nowy angielski książke i ćwiczenia. czekam na przesylke podrecznikow, 219 zl komplet. A dzis zrobimy im zakupy do szkoly...wszystko podwojnie, na dwoch synow...ech....dopiero 8 a ja juz 1200 zl wydalam...ech....dzieki Bogu, że mąż pracuje, bo by była bryndza. ;D ;D ;D
Jak wroce, napisze, tymczasem trzymajcie sie.
ps. czytalam wczoraj Bogowie honor...Pratchetta...smialam sie do łez...zwłaszcza Nobby...w szacie jak muslinowy akordeon...