Magia Bożego Narodzenia....cos w tym jest.
Co prawda mnie bliżej w sferze religijności do Tozera, niż do Twardowskiego, ale nawet Kalina ubiera kominek w girlandę....
Ale Halloween nie znosze. Dynia dla mnie to dynia, żadnego szczerzenia sie i swieczek w oczodołach.
Juz po pracy, wyluzowana piątkowo i zamierzam na twoja cześc Żużaczku upiec ciasto. Tylko mi nie zachorowac i nie odwołac żużaczkowokalinowego obiadu.
Qubas, fajnie, że sie odzywasz, niech kolka idzie w las i nie wraca.
Anetko licz ty dziewczyno godziny, nie dni..:-)
a Joasi gratuluje egzaminow, możesz leżec brzuszkiem chudym do góry.
Jonatan chodzi jak maszyna, chlopcy graja w pingponga, średniak sprawdza lod na oczku( a jest , milimetrowej grubości).
na dworze tak nędznie i szaro, że żal.
W domu cieplo i tlum ludzi...u mnie zawsze tlum, ale jakos sie to towarzystwo chowa po katach, w sumie nikt nikomu nie wadzi. Pieczemy gołabki kapuściane, pijemy kompot sliwkowy i omawiamy miniony tydzien. Mąz kryje jakis daszek u kogos tam i narzeka na zimno.
ide do tesciowej, bo tęskni za mna i czeka w kuchni na pogaduszki. pa!