Witam drogie koleżanki!
Dzień dobry Asiołku! Ja to ta która tylko pisze i nic nie wkleja - tajemnicza jestem;-)
Walentynki... hym ... ja przyjęłam postawę: mam je mieć codziennie! Raz sie udaje lepiej raz mniej, ale oboje sie staramy, więc chyba o to w tej zabawie chodzi:-)
A w czoraj to miałam bardzo upojne i długie... do 2 w nocy kończyłam pszczółkę i pirata.:sick: Warto było! Młody przeszczęśliwy z kostiumu. Małgosia taka dumna, że na balu jest, że nawet nie mogła sie do mnie uśmiechnąć jak poszłam zobaczyć jak wyglądają

, a wyglądała jak prawdziwa pszczółka. Czułki nawet jej zrobiłam!
Teraz biore sie za organizowanie domu, bo siedzisiaj okazało, że mąż nie ma sie w co ubrać uhhaaaa uhha. Starsznie mi zniewieściał, co? A to koszula kolorem do spodni nie pasuje, a to krawat do całości żaden nie przystaje, a jak już wszystko sie zgrało, to
Mateusz od tygodnia uczy sie czytać! Wczoraj byliśmy na kolejnej lekcji i pani była pełna podziwu dla nas obojga. Jest chyba dla nas jednak jakas nadzieja!
Tłumaczył pani, że najlepiej wszystko mu wychodzi jak sieuczy z tatą, "bo pani rozumie on (czyli tata) ma na mnie dardzo dobry wpływ!" Tata z przez pól wieczora chodził i sie zaśmiewał z tego wpływu:-) :-) :-)
Wieczorem biegnę na jogę, ale potem sie postaram odezwać! Miłego dnia!