Melduje się, zagrypiona, z placu boju...
Mąz mnie dzisiaj obudzil. wstawaj, kochanie, juz szosta.
Szosta? Jęcze- coś tak ciemno?
On nato- no, moze kolo szostej...tak po w pol do,
Wstawaj, zrobiłem ci herbaty...
ide do kuchni na miekkicha nogach, robie kanapki, siadam za naszym okrągłym stolem...rzut oka na zegar nade mną...czwarta trzydzieści.
ON MNIE OBUDZIL O 4 TRZYDZIESCI I SMIAL SIE DO ROZPUKU, LOBUZ JEDEN, ZE SIE NABRALAM!!!
Natualnie, juz sie nie polozylam. O 7 rano wyjechalam do pracy.
Wrocilam pol godziny temu....mialam rade giertychową, czyli na temat bezpieczna szkola.
KAZALI NAM FLAMASTRAMI ZAPISYWAC NA SZARYM PAPIERZE, CZEGO NIE WOLNO DZIECIAKOM W NASZEJ SZKOLE!!!!
kary za bieganie po korytarach. mamy zalozyc specjalne notesy i zapisywac, kto biega na przerwach, kto wrzeszczy, kto snuje sie nie po swoim pietre, kto siedzi nie obok swojej klasy, kto kupuje w sklepiku nie w godzinachj do tego wyznaczonych...
Sprawdzac kible, korytarze, szatnie.
Inwigilowac woźne i opiekunki ze śźwietlicy i w owym odrażającym notesie ( zeszyt przewinien, tak to nazwala dyrektorka) zapisywac, kto sprawia klopoty wychowawcze.
Slabo mi. Slabo.
Czy sa jakies ograniczenia w plaszczeniu sie przed wladzą?
Na dodatek Giertych przyslal pismo do szkol, że w celach rozbudzenia patriotyzmu mamy nauczyc uczniow spiewać wszystkie zwrotki hymnu z nalezytym szacunkiem i miloscią i odtąd na apelach nie wolno puszczac hymnu z tasmy, ma byc spiewany pelna piersią.
Na szkolnych dyskotekach ma byc 4 nauczycieli opiekunow( dotąd bylo dwoch) i dwoch rodzicow ( dotąd zadnego).
Okratowac okna na parterze.
nauczyciele maja baczyc jeden na drugiego kto nie wykonuje obowiązkow sluzbowych.
Nie wolno wypuszczac uczniow przed dzwonkiem. Po dzwonku nie moga wybiegac, musza wyjsc z klas powoli, bez wydawania okrzków, bron boze radosci.
zero tolerancji.
LUDZIE!!!!!!!
Nie chce mi sie byc nauczycielem.
A pomyslec,ze ja dzisiaj z tymi odrażającymi typkami z VI b malowalam motyle...i ani jeden nie wrzeszczal...nie wybiegal z klasy....nawet ten z opuszczonymi spodniami....co prawda szwendal sie po klasie, zamiast malowac motyle, alejak powiedzialam, ten wędrowiec niech przyżegluje do swojej ławki, to przyżeglował.
A potem wymyslalismy motylomnazwy...papilius debilius...papilius różowus papilius pawelus żakiewiczus....papilius koszmarus...
Dziewczyny, pocieszcie mnie jakoś. Jak nie zwariowac w tej szkole???????
Chyba jakąs piatą kolumnę założę....