Dorka wycisz się

Ja wiem, że to wkurzające - oj ile razy ja wściekła na mojego byłam, akurat nie o wyjścia bo on z kolegami nigdzie nie wychodzi bo nie chce ale np tym, że ma tysiąc zajęć zawsze byle z dziećmi nie być. Znaczy się ja to tak odbieram czasem już.
Od wczoraj jest od 6 rano do ok 22 wieczorem na podwórku z przerwa na obiad

I tyle go w jego urlopie widzę - wiem, że rąbie drzewo i układa ale i tak jakoś mi w niesmak troszkę, że musi od rana do nocy a godziny przerwy dla nas nie znajdzie
A tak w ogóle niedawno sobie z Olką poszłyśmy na lody do miasta, Maks chciał zostać na podwórku bo wlazł do auta od strony kierowcy i nie chciał wyjść to mojemu małżonkowi go zostawiłam i poszłam bez telefonu - a jak

oczywiście dzwonił i dobrze że nie miałam komórki bo tylko by mnie tym wkur....

Także poszłyśmy na lody, do sklepu - pomału, spacerkiem

No kurka te trochę mógł na niego spojrzeć jeśli nie chciał iść, najlepiej jakbym go wrzeszczącego na chama w wózek wsadziła i pasami spięła bo tata nie ma czasu grrrrrrrrrrrrrrrr

O nie! poszłam i nawet sie nie obejrzałam.
No pogderałam też na swoją dolę
