Mój brat ma córcię, która od małego była strasznie krzykliwa i ruchliwa. Na spacerze jak nie śpała to tez się darła. Na początku były to jednak kolki, pediatra nie wyczuwał, ale Espumisan przed posiłkami pomagał. Potem kolki przeszły, chyba taka trochę była nadwrażliwa, bo ciągle jednak mocno płakała z każdego powodu. Dla porównania mój synek w tym samym wieku - wydawał z siebie tylko lekkie kwęki, ona w tej samej sytuacji (np. głodna, a trzeba jeszcze zmienić pampersa) wpadała w histerię. Płakała na widok obcych, płakała że za mocno/za słabo bujają. Baaardzo często jadła w nocy i zasypiała tylko z mamą.
Teraz ma 6 miesięcy - jest bardzo pogodna, śmieje się prawie bez przerwy. Bardzo rzadko tak strasznie płacze, jak wtedy gdy była malutka. Ale ciągle potrzebuje obecności mamy, ma problem z zainteresowaniem się samodzielną zabawą, w nocy je co 2 godziny i rzadko daje się odłożyć do łóżeczka. Już jest dużo dużo lepiej. Zaczepia obcych nawet uśmiechem
U mnie w rodzinie wyraźnie widać, że to tylko uroda dzieciaczka. Po prostu córcia brata bardziej potrzebuje mamy niż mój synek, który jest bardziej samodzielny. I z tego płaczu i krzyku pięknie widać jak się wyrasta. Także nie martw się, bo niedługo to będzie tylko wspomnienie. Olej spacery, jak ci płacze maluszek, otwórz po prostu szeroko okno i tyle. Z czasem jak będzie starszy spacery polubi. I do wszystkiego się powolutku przyzwyczai. A dobrych radzących ignoruj. Ty i tylko ty wiesz, co robisz dla swojego synka i tylko ty możesz powiedzieć dlaczego płacze!
Polecam książkę "Język niemowląt" - gdzie właśnie są opisane różne typy dzieciaczków, w tym i taki nadwrażliwy i jak postępować. Przede wszystkim trzeba zaakceptować, że tak ma i wtedy, myślę, będzie lżej .