Netus, niewykluczone, że się jeszcze spotkamy na Szaserów, choć oczywiście lepiej byłoby w innych okolicznościach.... szpital to takie miejsce, gdzie trudno spokojnie pogadać, szczególnie jeśli się trzeba zająć dzieciaczkiem

. Strasznie mi przykro, że u Patrycji nic się nie zmieniło.... napisz koniecznie, co zdecydują lekarze, będziemy trzymać kciuki....
Jeśli chodzi o nas, to po wczorajszym telefonie do pani doktor jesteśmy bardzo szczęśliwi.... widziała już zdjęcia i twierdzi, że refluks cofnął się w 90% :laugh: :laugh: :laugh:. Widać jeszcze lekki odpływ, ale śladowy, w porównaniu z tym, co było, to niebo a ziemia... jesteśmy oczywiście cały czas na lekach i jak w czwartek zgłosimy się po wypis, do dowiemy się dokładnie, co dalej, bo konsylium będzie i zdecydują....
Asiuleks, jeśli chodzi o to, jak Filip zniósł badanie ,to okazuje się, że moja metoda przygotowywania i uprzedzania o wszystkim, co się będzie działo jest dobra - wytrzymał nawet dzielnie dwukrotne cewnikowanie, bo się pani pielęgniarce coś za pierwszym razem nie udało (wrrrr

) i musiała wyjmowac cewnik i wkładać po raz drugi.... w każdym razie wszystkie siostry zgodnie stwierdziły, że chętnie by swoje premie oddały, żeby każde dziecko było takie... naprawdę był bardzo dzielny, zaczął płakać dopiero, jak po badaniu trzeba było się normalnie wysikać - siusiak bolał podrażniony po cewnikowaniu. Na szczęście na drugi dzień już było dobrze...
Ależ mi ulżyło po tej czwartkowej wizycie, strasznie się cieszę....
pozdrawiam
nikita