reklama

Kto po in vitro?

reklama
Cześć dziewczyny :) Mam pytanie do tych dziewczyn, którym się udało. Czy nastawienie faktycznie ma tak duże znaczenie? Jakie miałyście nastawienie przy szczęśliwym transferze? Jedni mówią, że lepiej myśleć pozytywnie i wierzyć, że się uda. Inni natomiast, że udało się dopiero gdy stracili nadzieje. Jak było u Was?
Powiem tak przy pierwszej próbie byłam przekonana, ze sie uda , nawet mi do głowy nie przyszło, ze moze być inaczej - nie udalo się. Przez trzy kolejne próby bałam się nastawiać. Przy 5 transferze wiedziałam, ze sie uda, szlam na pewniaka i się udało:) wiec ja juz nie wiem jak to jest z tym nastawieniem :)
 
Cześć dziewczyny :) Mam pytanie do tych dziewczyn, którym się udało. Czy nastawienie faktycznie ma tak duże znaczenie? Jakie miałyście nastawienie przy szczęśliwym transferze? Jedni mówią, że lepiej myśleć pozytywnie i wierzyć, że się uda. Inni natomiast, że udało się dopiero gdy stracili nadzieje. Jak było u Was?

Nie ma znaczenia. Jak sie nastawisz pozytywnie to potem tylko placz wiekszy.
 
A czy którąś przestały boleć piersi tak po prostu i jednak się udało? Ja odchodzę od zmysłów a do piątku jeszcze tyle czasu...
Mnie nic nie bolalo...ani piersi ani nie bylam wrazliwa na zapachy ani nie mialam mdlosci...nadal nic nie ma z tych rzeczy. Tyje tylko ale to pewnie progesteron. I powiem ci tak jak zawsze mi dziewczyny mowily...nie doszukuj sie objawow bo in nie musi byc a moze byc powodzenie. Kazda kobieta jest inna. Ja gdyby nie brazowe plamienia to nie wierzylabym ze jestem w ciazy...powodzenia
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry