Bo dzięki mojemu uporowi doczekalam się bliźniąt. Mam corcie i synka, dziś prawie 10 m-cy.
Przychylam się do tego co pisały dziewczyny. Musisz sama z mężem przeanalizować czy dacie radę z bliznietami. Tu nie chodzi tylko o sprawy finansowe (A wydatki uwierz mi, są olbrzymie) ale o to czy mąż będzie Ci pomagał, czy będzie wstawać z Tobą w nocy do karmienia, co będzie gdy jedno z dzieci zachoruje - czy mąż będzie mógł sobie pozwolić na zwolnienie lekarskie żeby np że zdrowym zostać w domu, czy sobie wtedy poradzi, czy jesteś gotowa na ciążę (jakby nie patrzec) wysokiego ryzyka, możliwe komplikacje, poród przedwczesny itd.....wiesz może niektóre wypowiedzi były zbyt ostre ale my pamiętamy panienke, która rok temu podeszła do transferu dwóch zarodków a jak beta jej poszybowala w górę to płakała tu na forum, że moi się że będą blizniaki. No szlag nas trafił, bo jak można było podjąć decyzję o transferze dwóch skoro nie była gotowa na to że oba mogą z nią zostać? Ona płakała że ma zbyt wysoka bete gdy inne dziewczyny zmagał się z poronieniem, z negatywną beta itd..... chodzi tylko o to żebyś podjęła świadoma decyzję. Ja swojej nie zalowalam żadnego dnia, uwielbiałam swój brzuch w ciąży (teraz z wieloma rozstepami, wiszący z dostępem mięśni), wielbie swoje dzieciaki ale było ciężko momentami