Jeśli chodzi o relanium to napewno cię odpręży, pewne rzeczy będą ci przychodziły z trudnością. Ja jestem osobą z dużą energia więc mnie męczył ale za to smacznie mi się spało

myślę że relanium po transferze odpowiada bardziej za uspokojenie pewnych mięśni naszej bogini

ale czegoś tam w przysadce mózgowej

po to żeby nie było skurczy a nie po to żebyś się nie denerwowala. Nerwy musisz sobie sama w głowie poukładać BO in vitro to dość długa i ciężka droga. Sam transfer to dopiero początek nerwów, niestety

po transferze będziesz szukała u siebie objawów i analizował je na wszelkie możliwe strony. Później beta a pewnie wcześniej skusi się na sikanca

później jak wyjdzie beta to czy czasami nie ciąża biochemiczna, czy dobrze przyrastac, później czy czasami nie puste jajo, czy będzie Pecherzyk, czy ciałko żółte, czy usłyszysz serduszko iiiii później nasze kochane dziewczynki mogą Ci opowiedzieć że to już wyższa szkoła jazdy jak już Ci doktor założy kartę ciążowa. Także transferem kochana to ty się wogole nie denerwuj tylko czerpać z tego przyjemność o niestety nie jedna z nas chciałaby podejść do transferu

zobaczysz będzie pięknie hihi