Nie mamy mrozaczkow... Mamy dziure w budzecie i z tyl glowy skad na to znowu wziasc kase... Zeby to bylo Nam ulatwione wszystkim starajacym sie to duzo a tak to czlowiek jeszcze zachodzi w glowe ze od poczatku trzeba zaczac... Martwi mnie to ze to byly dwa mrozaczki i ze ani jeden nie dal rade i siedzi mi w glowie o co chodzi co jeszcze przebadac. Tobie pamietam ze ruszyla sie beta?? Czy pomylilam wiem ze mialas ich kilka ale ja mam slaba pamiec wstyd...Zaczelo sie po 3-4 godzinach. Największa "fala" byla gdzies po 6-8. No i potem juz duuuze duze krwawienie. Ale uspokajalo sie z dnia na dzien. Pierwszego dnia tylko podklady porodowe mnie ratowaly. A i tak niestety jak chlusnelo to przemakaly. Kochana wiem co czujesz. Wiem dokladnie. Bylam tam. I wiem ze to co teraz napisze nie ukoi Twego bolu i nie pomoze w rozpaczy. Ale kiedy mi dziewczyny to pisaly jak bylam na Twoim miejscu to mialam ochote je wystrzelac.
Ale to dopiero drugi transfer.
Jezeli macie przebadane podstawy, do tego trombofilie i krzepliwosci i jak sama mowisz immunologie i histero to mozna na razie zakladac ze to kwestia zarodka. Tylko 1/3 jest poprawna pod wzgledem genetycznym niestety.
Masz komfort psychiczny w postaci mrozakow. To duzo duzo daje.