cross mind - już odpowiadam na twoje pytanie , moja miesiączka po transferze przebiegała w sumie normalnie , na początku coś długo się rozkręcała ale zapewne dlatego , że brałam orgametril , który miał mi ułatwic zagnieżdżenie blastocysty no ale nie udalo się , tak więc jak tylko zrobiłam test i okazalo się , ze ciąży brak - odstawiłam leki i @ rozkręciła się jak to miała w zwyczaju na kolejne 5 dni. Tak szczerze to nie zauważyłam żeby była jakaś inna , trwała tak jak zawsze . Nie bolał mnie tez jakoś specjalnie brzuch , choć w 1 i 2 dzień cyklu to czułam jajniki , kuły mnie ale ja miałam jeszcze dwa jajeczka po stymulacji , które ponoć maja się wchłonąć. Czytałam , że niektóre dziewczyny miały bardzo obfite i bolesne miesiączki , czasem nawet trwały ponad tydzień . Myślę , ze to zależy od stymulacji jak ciężko pracowały jajniki i od leków.
Trzymam kciuki za wszystkie ciężąróweczki , za te które maja testować w tym tygodniu i te , które ida na USG. Będzie dobrze
ewelina - teraz doczytalam to co pisałas o criotransferze , dzięki za podpowiedzi , tylko , że ja mam iść do lekarza dopiero między 3-5 d.c. nie bardzo chce to zmieniać bo mój lekarz i tak jest dla mnie wyrozumiały i idzie mi na rękę , czasem mam wrażenie ,ze ma mnie dość ;-) , bo ja to jestem taki egzemplarz niezbyt udany i ciągle cos mi się dzieje i do niego latam jak po bułki do sklepu hahaha a jeśli chodzi o ten zastrzyk na pęknięcie to po co tak właściwie się go robi ? mi nic nie mówili tylko kazali przyjechać jak test owulacujny wykaże owulację i tyle. Czy on jest po to zeby mieć pewność , ze jajeczko pękło ? a jeśli nie mam problemów z pękaniem to też musze brać ten zastrzyk ? kurcze , najgorsze jest to , ze oni nic nie mówili , że mi takie coś zrobią , mam przyjechać w dniu transferu i już ......teraz to się pogubiłam