reklama

Kto po in vitro?

reklama
No i mam do was pytanie- o co chodzi z tym Encortonem, o który pyta Lolitka? Lolitka- dlaczego załatwiasz go na własną rękę, rozumiem, że lekarz Ci go nie przepisał? Czy TY masz może jakiś swój pomysł na leczenie? Jestem skłonna uwierzyć, że może on być lepszy niż pomysły lekarzy :) Czy ja przygotowując się do criotransferu powinnam tez go sobie zapodać?? Ja brałam lek o nazwie Medrol - to podobno też jakiś steryd, który zmniejsza możliwość odrzucenia zarodka. Czuję sie zagubiona w tych wszystkich lekach;)

Ma-mi
z tym encortonem to jest tak, ze dziadostwo nie jest zbyt dobre... steryd jak dziewczyny pisza... oslabia immunologie
ja przy nastepnym podejsciu planuje sobie go zapodac oczywiscie bez wiedzy lekarza, ale u mnie to nic nowego bo ja se sama dawki gonadropin robie niezaleznie co lekarz gada. ja konowalom nie ufam. nawet ostatnio po porazce oni mnie przez telefon mowia ze juz maja ustalone dawki i lek na kolejny raz. a ja - chwila chwila, pogadamy. wiec wizyte se z nimi zapodalam i ze niby glupa tne ze nic nie znam sie. i gadam do niej ze tak na logike to co oni chca zrobic to sensu wiekszego nie ma i ze niby sugestie tylko jej wale jak ja to widze. baba pomyslala, i sie przekonala do tego co gadalam i tera mam miec tak jak ja chce - zmiana i leku i samej stymulacji, i dawek

no ale wracajac do encortonu. ja zdrowa jak ryba a zarodki padaja. mowie jej ze chce zeby mi immunologie zrobili bo cosik moze tam siedzi a ona ze wogole nie robia immunologii - tylko gdy sa 3 poronienia. wiec sie wkurzylam i sama chce wspomoc sie profilaktycznie. a noz widelec ja mam te przeciwciala i nawet o tym nie wiem, a zbadac nie chca. wiec chce se zapodac 5mg dziennie. badania wskazuja ze taka dawka nie szkodzi polodowi, a moze zwalczy jakies dziady co moje zarodki atakuja....
przy wspomaganiu leakmi na immunologie okolo 50-60% kobit ktore wczesniej mialy porazki nagle sie udalo. oczywiscie te 50% to nie tylko dzieki lekom bo ivf to lotek - ale po czesci leki pomogly


ot i taka historia

CrossMind
witaj w gronie. ze wzgledu na wiek masz slaba odpowiedz na stymulke - bo juz rezerwa nie 1 klasy. duzo sie z tym nie da zrobic, bo jak jajka nieciekawe to malo mozna. stad etz masz puste pecherzyki
problem z zarodkami moze byc z 2 powodow: armia nieladna i plemniory nie maja do konca rozwinetej funckji zapladniania. no i jakosc jaj. moze jedno, moze drugie, a moze oba naraz.

mieliscie ICSI czy IVF? mam nadzieje ze ICSI bo u was ivf sense duzego nie ma.

na jajka radze jesc duzo bialka i zapodaj sobie koenzym Q10. istnieja badania ktore sugeruja ze moze ten koenzym poprawic jakosc jajek, zwlaszcza uchronic dna ktore w wiekiem sie pogarsza. koenzym ten dodaje tez energii komorce wiec potencjalnie moze wspomoc podzial zarodka. swojemu jesli powyzej 35 tez ten koenzym dawaj. podanto l arginine i l karnityne.... leki te nie musza, ale moga poprawic sytuacje. jest sporo przekonujacyh badan na ten temat choc nic na 100%


aha - no i radze zmienic klinike. jak przy waszej sytuacji oni sugerowali IUI to konowaly pierwsza klasa sa i lepiej zmienic na rozsadnych ludzi

co do pytania a propo cyklu po stymulce .... niestety juz mam takie 3 za soba. u mnie zawsze pierwszy cykl po ICSI byl ok. @ przylazi na czas jak zwykle, nie bolacy itd. natomiast 2gi i 3ci cykl po stymulce zawsze byly albo dlugie albo znacznie krotsze niz zwykle
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Missdior: Tymi plamieniami (a raczej ich brakiem) w ogóle się nie przejmuj. Mnie lekarz także uprzedził, że mogą się pojawić, a nie miałam ich w ogóle. Nic, a nic.

Ewelina: Powala mnie Twój optymizm. Musisz być na prawdę świetną osobą. Twoje podejście do tematu zaciążenia i do życia w ogóle jest dla mnie zadziwiające. Chciałabym tak umieć. Chciałabym złapać taki dystans do świata, do losu, do niepowodzeń...

Cross_mind: Witaj w naszym gronie. Zawirowań to w Twoim dotychczasowym życiu Ci nie brakowało. To znaczy tylko tyle, że w końcu los musi zacząć Tobie sprzyjać. Nigdy nie jest tak żeby ciągle było źle, żeby ciągle było pod górkę. Pisz do nas jak najczęściej. To na prawdę pomaga. Wiem to z autopsji. To forum, "tutejsze" dziewczyny pomogły mi w kryzysowych momentach. Potrafią doprowadzić do pionu. A to takie ważne.

Ma-mi: Dobrze się zastanów zanim zaczniesz sama kombinować z lekami. Ja nigdy bym sobie nie pozwoliła na eksperymentowanie z lakarstwami, a ze sterydami to już w ogóle. Do kogo będziesz miała pretensje jak się okaże, że ciąża owszem jest, ale rokowania co do zdrowia dziecka nie najlepsze? Jeśli uważasz, że Twój lekarz nie robi wszystkiego żeby zwiększyć szanse na powodzenie zabiegu to skonsultuj się z innym lekarzem. Też miałam zawsze wiele zastrzeżeń co do kliniki, mojego lekarza prowadzącego, jego podejścia do leczenia mojej osoby, itd., ale nigdy nie czułam się takim fachowcem w tej dziedzinie, żeby samemu dobierać leki czy zmieniać zalecane dawki. Ja po prostu zmieniłam klinikę. Zastanów się nad tym.

A ja od wczoraj wpindalam truskawki na zmianę z surową marchewką. Poza tym nagotowałam sobie gar barszczyku. Samo zdrowie!!! No i nic mi się nie chce. Wczoraj wdrapałam się na moje trzecie piętro z siatkami zakupów i potwornie się wystraszyłam. Tak dziwnie zaczęłam się czuć. Wpadłam z przerażeniem do łazienki. Dosłownie bałam się spojrzeć czy nie ma żadnych plam. Ostatni raz zrobiłam taką głupotę. Gdyby coś się stało nigdy bym sobie tego nie wybaczyła :no:.
 
Ostatnia edycja:
Cross-mind,

dostałaś kopniaka od życia, współczuję, ale skoro juz stało się to najgorsze, to twój limit złych wiadomości się wyczerpał. Teraz czas na dobre rzeczy w twoim życiu.

Tak jak napisała Lolitka- zmień klinikę! Ja na clo hodowałam max 2 jajeczka, i byłyśmy z lekarka b. zadowolone. Próbowaliśmy kilka razy na naturalnych cyklach, obserwowaliśmy owulację itp. Po paru m-cach zdecydowalismy się pominąć inseminacje (wyrzucanie kasy i szanse małe, bo niezbadanych przeszkód po drodze moze być masa, więcej niż przy in vitro gdzie pomija się 'przeszkody' w postaci niedr. jajowodów, wrogi śluz itp).
Decyzja o in vitro była szybka. Krótki protokół, 6 jajeczek, 5 dojrzałaych komórek, zapłodniliśmy wszystkie za pomoca mikroiniekcji (jedyna sensowna decyzja przy tak małej ilości komórek- też się zdecydowaliście?). Wszystkie zarodki były niezłe, dostaliśmy 2 świeżynki i zostały 3 mrozaczki.
Dodam, że swoje wyniki uważałam za mega udane, przy moim AMH=1 i FSH blisko 10.
Miałam nadzieję na jakiekolwiek komóreczki, o mrozaczkach tylko śniłam. Jak widzisz mam troche inne podejście- tez realistka więc taki wynik był wielkim sukcesem.

Napisz jakie masz wyniki rezerwy, pewnie podobne do moich? jest tu jeszcze Aga która ma cudna córeczke z podobnej rezerwy i właśnie podchodzi do drugiej próby na rezerwie znacznie niższej. I wiesz co? uda się jej:)

Jednego sie dowiedziałam na tym forum: jaki to wielki totolotek... Cieszyłam się ze swojej dobrej kondycji, ze świetnej jakości zarodków, z mrozaczków itp, i nic z tego. Połowie dziewczyn tutaj udało się na jednym jedynym słabiutkim zarodeczku! Dopóki uda ci się taki jeden jedyny wyhodować- masz takie szanse jak wszystkie inne!!!

Swoją drogą, nie wiem o co chodzi z tą kiepską liczba zapłodnionych komórek u większości dziewczyn- jakieś straszliwe marnotrawstwo...I obawiam sie że klinika ma tu spory udział, bo rozmawiałam z dziewczynami z Novum z którymi sie leczyłam i max 2-3 komóreczki padały, ale nigdy z 12 czy 9 nie ostawał sie 1... Przyjrzałabym się wynikom kliniki, serio. Oczywiście mam świadomość ile czynników wpływa na powodzenie zapłodnienia, ale coś tu jest nie tak, kiedy czytam na forum te niesamowite liczby...

A podsumowując za Eweliną: nie tylko o potomstwo w życiu chodzi. Ja zresztą jestem za adopcją, a jeśli i nie, mam tysiąc pomysłów na udane zycie!!!
 
cross_mind
witaj na forum,co do wieku to nie jestes sama,ja tez twoj rocznik.pamietaj ze w zyciu nie ma tego zlego coby na dobre nie wyszlo.badz dobrej mysli......jeszcze zaswieci dla nas slonce....

witajcie pozostale staraczki
u mnie dalej leci stymulka menopurem,jeszcze polowa zastrzykow mi zostala do zrobienia.mam nadzieje ze jajka rosna bo jajniki mnie kuja no ale dowiem sie tego w sobote,ide na 9:15 na scan.

pozdrawiam wszystkich ze slonecznego hamburga bo pogoda tu superowa.....
 
nie mierz wogole temperatury bo i po co....
masz rozregulowana przez hormony i progesteron wiec nie mierz bo nie ma zadnej wartosci dodanej (w przeciwienstwie do mierzenia przy naturalnych staraniach)
 
Missdior: Jakaś osłabiona jesteś. Trochę poniżej normy ta Twoja temperaturka. No cóż. Ja miałam podwyższoną do 37,4 i tak sobie myślałam, że to dobry objaw. Tymbardziej, że zaczęłam buszować w Internecie i doczytałam, że jest to jeden z objawów ciąży. Nie mniej jednak przy najbliższej okazji zapytałam o to lekarza, tzn. zapytałam, czy to może sugerować powodzenie zabiegu i niestety okazało się, że podwyższona temperatura ciała to jeden z efektów przyjmowania luteiny, który może, ale nie musi się pojawić. Mierzenie temperatury ma sens przy naturalnych staraniach, ale nie w naszym przypadku. Także nic się nie martw. To na pewno o niczym nie świadczy. Tego jestem pewna.
 
reklama
to dobrze...hahaha...jednak mnie też różne głupoty dopadaja,a myślalam że jakoś dam rade



teraz mam 36.8 ...bo dlużej termometr potrzymałam,bo mam ten elektryczny i jednak do d**y te termometry...może jak jeszcze potrzymam to 37 bede miec...eh
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry