Cross-mind,
dostałaś kopniaka od życia, współczuję, ale skoro juz stało się to najgorsze, to twój limit złych wiadomości się wyczerpał. Teraz czas na dobre rzeczy w twoim życiu.
Tak jak napisała Lolitka- zmień klinikę! Ja na clo hodowałam max 2 jajeczka, i byłyśmy z lekarka b. zadowolone. Próbowaliśmy kilka razy na naturalnych cyklach, obserwowaliśmy owulację itp. Po paru m-cach zdecydowalismy się pominąć inseminacje (wyrzucanie kasy i szanse małe, bo niezbadanych przeszkód po drodze moze być masa, więcej niż przy in vitro gdzie pomija się 'przeszkody' w postaci niedr. jajowodów, wrogi śluz itp).
Decyzja o in vitro była szybka. Krótki protokół, 6 jajeczek, 5 dojrzałaych komórek, zapłodniliśmy wszystkie za pomoca mikroiniekcji (jedyna sensowna decyzja przy tak małej ilości komórek- też się zdecydowaliście?). Wszystkie zarodki były niezłe, dostaliśmy 2 świeżynki i zostały 3 mrozaczki.
Dodam, że swoje wyniki uważałam za mega udane, przy moim AMH=1 i FSH blisko 10.
Miałam nadzieję na jakiekolwiek komóreczki, o mrozaczkach tylko śniłam. Jak widzisz mam troche inne podejście- tez realistka więc taki wynik był wielkim sukcesem.
Napisz jakie masz wyniki rezerwy, pewnie podobne do moich? jest tu jeszcze Aga która ma cudna córeczke z podobnej rezerwy i właśnie podchodzi do drugiej próby na rezerwie znacznie niższej. I wiesz co? uda się jej
Jednego sie dowiedziałam na tym forum: jaki to wielki totolotek... Cieszyłam się ze swojej dobrej kondycji, ze świetnej jakości zarodków, z mrozaczków itp, i nic z tego. Połowie dziewczyn tutaj udało się na jednym jedynym słabiutkim zarodeczku! Dopóki uda ci się taki jeden jedyny wyhodować- masz takie szanse jak wszystkie inne!!!
Swoją drogą, nie wiem o co chodzi z tą kiepską liczba zapłodnionych komórek u większości dziewczyn- jakieś straszliwe marnotrawstwo...I obawiam sie że klinika ma tu spory udział, bo rozmawiałam z dziewczynami z Novum z którymi sie leczyłam i max 2-3 komóreczki padały, ale nigdy z 12 czy 9 nie ostawał sie 1... Przyjrzałabym się wynikom kliniki, serio. Oczywiście mam świadomość ile czynników wpływa na powodzenie zapłodnienia, ale coś tu jest nie tak, kiedy czytam na forum te niesamowite liczby...
A podsumowując za Eweliną: nie tylko o potomstwo w życiu chodzi. Ja zresztą jestem za adopcją, a jeśli i nie, mam tysiąc pomysłów na udane zycie!!!