Cześć dziewczyny , chciałabym dołączyć do was . Mogę ? A wiec tak , mam 34 lata, za sobą 3 nieudane ciąże , pozamaciczna , puste jajo i biochemiczna . Trwa to od 4 lat . Wkoncu z mężem zdecydowaliśmy się na inseminacje a jeśli do końca roku to się nie uda to chcemy podejść do in vitro . Owulke mam jak w zegarku wiec nie jestem stymulowana , problem polega na tym ze nie mam jajowodu z prawej strony a dwa cykle jak na złość właśnie były z prawej strony . Mam troszkę wątpliwości i myśle ze pomożecie . Czytałam was i zastanawiam się na tym jak to możliwe ze po in vitro może być zarodek chory skoro przed robi się wszystkie badania , jak możliwe jest puste jajo albo poronienie ? Przecież do takiej procedury robi się tyle badań . Mąż mi ciagle truje ze skoro nam naturalnie za każdym razem coś się przytrafia to znaczy ze zarodki mógłby być chore , i jaka gwarancje daje ze po in vitro będzie zdrowe dziecko. Jestem z okolic Opola i byliśmy w klinice we Wrocławiu ale nie zrobili na nas wrażenia . Teraz jestem pacjentka kliniki w Opolu , czy któraś może miała doczynienia z ta klinika ?