Wiem ,ze ie uzalasz sie ,jestes bardzo silna i dzielna kobieta ,ze masz sily fizyczne i psychiczne do dalszej walki. Kazdy chcial szybko i bez walki..ale za pieknie by bylo. Ja zanim trafilam na zabieg to walczylam 10 lat ..laparoskopie,naturalne starania,na zoladexie ,potem zrosty ,torbiele, mam pokazna karyoteke w ginekologi i mdli mnie juz na sam zapach szpitali i deba staje juz na leki

czasami sie zastanawialam ,ze daze do celu ale jakim kosztem ..ze wkoncu sie uda a mi siadzie watroba albo w stanie nie bede fizycznie po tym wszystkim byc matka..i ze kiedys trzeba odpuscic..powiedzialam ze teraz to moja ostatnia droga i walka..wkoncu innej juz chyba dla mnie nie ma. Mam jeszcze 4 blastusie oprocz w brzuszku i mam nadzieje ,ze bede mogla im matkowac. Ale jakby z tej drogi nic nie wyszlo to ja odpadam . Nie podeszla bym juz do nowej procedury. Czuje sie zle fizycznie i psychicznie o finansach przez 10 lat nie wspomne . Przez nastepne tyle bedziemy z mezem splacac kredyty. Musze tez zyc a nie tylko zyc w zawieszeniu i to z marnym juz zdrowiem fizycznym. Organizm tez musi dojsc do siebie. Czasem sie boje ,ze dopiero po latach mi wyjdzie to wszystko co przeszlam przez 10 lat