reklama

Kto po in vitro?

Kate trzymam kciuki, aby Wam się tymrazem udało &&&&&& ja również miałam takie huśtawki nastrojów...uważam,że najlepszym lekarstwem na wszystko jesteśmy my i nasi bliscy, wiara że wszystko bedzie dobrze i jak najwięcej uśmiechu każdego dnia, ale wiem że czasem jest to bardzo trudno zrealizować, potrzebna jest ta druga osoba, która da nam oparcie w trudnym czasie
 
reklama
Czesc KOchane :-)

Czytam zaleglosci :-)
Goadora zaczynasz stymulacje w tym samym dniu co ja. SUPER!!!!
Mnie gonapeptyl zrobil maz.:szok: Starsznego mialam pietra ale przezylam ;-)Nie wiem kto sbardziej sie bal ja czy on hihihi
 
gotadora dziekuje to prawda co piszesz, ale czasem mam takie dni, ze jest mi ciezko, musze wytrzymac jeszcze kilka dni i zmierzyc sie z wynikiem, czy bedzie dobry czy zly czeka mnie wyzwanie.
 
gotadora a u jakiego lekarza obecnie się leczysz?
kate 071 ja miałam bóle brzucha na przełomie 5 czy 6 dnia po transferze, tuż przed weryfikacją b-hcg, ale mnie isę niestety nie udało, a z hustawką nastrojów to też przez to przeszłam, ale starałam się być dzielna, najtrudniejsze jednak było działanie hormonów, które powodowało, że szybko się męczyłam. 3mam kciuki za powodzenie:-)
 
reklama
lawendowy sen dziękuję za to co napisałaś, dobrze jest się wymienić doświadczeniami, ja mam podobne odczucia do Twoich, dlatego też zastanawiam się co dalej robić, bo jakby nie patrzył gdzie nie pójdę to może być różnie. Jeszcze jak na początku się leczyłam w inviccie to było zupełnie inaczej, ale było i mniej pacjentów, tam wiecznie są kolejki, mnóstwo ludzi lekarze nie pamiętają swoich pacjentów, wcale się nie dziwię, bo też pracuję z ludźmi i przy natłoku można się pogubić:-) niestety trzeba swoje odsiedzieć i odczekać:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry