reklama

Kto po in vitro?

Witajcie kochane :)

Goga - suuuper!!! gratulacje :biggrin2:

Ja właśnie dopadłam do kompa po dzisiejszej wizytce, żeby się z Wami podzielić wiadomościami. Dzisiaj nasza Dr miała przeanalizować wyniki i ustalić dokładnie co i jak :tak: Zrobiła mi usg i mówi, że mamy ładny pęcherzyk i mówi, że przy naszych wynikach jeszcze jutro moglibyśmy IUI spróbować :szok:
Dziewczyny i się umówiliśmy na jutro, tak z partyzanta :szok: na 10:40
Dostałam zastrzyk na pęknięcie...
A jak nie wyjdzie to tak jak był plan od następnego cyklu antykoncepcja i in vitro. Powiedziała, że nasza szansa na IUI jest do 15% a na in vitro 60%. Nie robię sobie zbytnich nadziei, bo ja od początku nie wierzyłam w IUI...
 
reklama
Darii, ale zaskok!!! Totalny spontan. Ja tam osobiście nie lubię poczynać planów długoterminowych, ale przy in vitro
niestety spontan by się nie sprawdził. Musi być dobrze :-D Jutro myślami jestem z Tobą. Już dzisiaj zaciskam kciuki :tak:
 
Dziękuję Kinga. Spróbuję, bo co mam do stracenia? Nic :(

Poprzednim razem też tak było. Startowałam na progenovie 21 (3x1 tabl) potem mi podnosili, ale endometrium dorosło do 6,2 mm a potem się tylko zbiło i dlatego przerwali przygotowania. Teraz jest podobnie, tylko tym razem dorosło do 7 mm, ale startowałam na dawce maksymalnej 4x1 progenova plus plaster systen 50.

Dzisiaj na wizycie usłyszałam, że jak nie zrobią transferu (bo dr musi się skonsultować z biologiem) to wywołają miesiączkę. Potem wystartuje na jakimś zastrzyku na 4 tyg ( nie wiem, nie słyszałam dokładnie, bo w oczach stanęły mi łzy i wyłączyłam się z rozmowy). To wszystko opowiadał mi mój mąż w drodze do domu. Ja jednak nie będę mogła już wystartować ponownie, bo moja wątroba od encortonu, hormonów i innych specyfików znów jest osłabiona. Aspat i Alat szaleją. Ja cały czas za to odnoszę wrażenie, że jestem takim królikiem doświadczalnym i nie wiem czy wytrzymam takie dawki leków.

Hmmm, także nie wiem czy jest sens robić przy takim endometrium transfer. Czy w ten sposób nie zmarnuję zarodków, bo szanse maleją. Sama nie wiem co robić :no:
 
Lawendowy len nom powiem Ci, że ciągle jestem w szoku :szok: że tak w szybko... szybko? od razu! a jeszcze, żeby było śmiesznie to Dr się zastanawiała czy nie dzisiaj :biggrin2:

Anna słyszałam jak mój poprzedni Dr radził swojej pacjentce, która się skarżyła na mdłości, żeby rano koło łóżka miała naszykowaną kajzerkę. I jak się obudzi, przed wstaniem, żeby powolutku, małymi kawałkami sobie zjadła min pół tej kajzerki :biggrin2:

Kinga dokładnie jest to spora różnica, tym bardziej, że jutro przeprowadzamy się, żeby zaoszczędzić trochę $ na in vitro

Bardzo dziękuję kochane dziewczynki za kciuki i dobre myśli
 
Darii, ​trzeba było się zgodzić i podejść do IUI dzisiaj. Przynajmniej nie miałaby ani minuty, na zastanawianie się.
Myślę, że decyzje podjęte spontanicznie dają owocne rezultaty :-D A w Twoim przypadku owocem tej decyzji
(chociaż nie tylko:-D ) będzie Maleństwo. A tak na marginesie masz niesamowitą dr.

Daj znać jutro, jak już będziesz po wszystkim.
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry