reklama

Kto po in vitro?

Dziękuję, że to napisałaś. Myśle, że musi być Ci bardzo trudno. Ja myśle, że Ci się uda być cudowną mamą i będziesz mocno kochać to dziecko które rośnie w tobie. Bo nie wypierasz emocji. One są jakie są, najgorzej to idealizować. Dziecko z KD to jednak dla kobiety adopcja. Myśle, ze pogadanie z kimś kto ma podobne odczucia pozwoli Ci pozbyć się poczucia winy, ze czujesz jak czujesz. Żeby trochę odczarować ciąże i rodzący się w tobie cud to Ci powiem, ze ja miałam w sobie biologiczne dziecko. I jakoś to „nie grało” jakoś nie świrowałam, ze mam „dzidziusia” i nie robiłam wizualizacji jaki on będzie. Generalnie coś sobie tam rosło.. i szczerze miałam ogromne wyrzuty sumienia, ze się nie cieszę bo „powinnam” bo „wszyscy” skaczą z radości gadają do brzucha. Dziecko było wyczekiwane, wiec to nie jest tak, ze nagle mi się zmieniło. Moja miłość do syna rosła razem z nim. To nie przychodzi razem z testem ciążowym:-) w drugiej ciąży mam to samo, ale wiem, ze to nic nie znaczy.
Mam tak samo. A do tego strach i wycofanie na początku, żeby się nie przywiązywać robi swoje. Ale im dalej w las to faktycznie rośnie. Choć właśnie wizualizacji żadnych nie robię. Będzie jaka będzie :)
 
reklama
Mam tak samo. A do tego strach i wycofanie na początku, żeby się nie przywiązywać robi swoje. Ale im dalej w las to faktycznie rośnie. Choć właśnie wizualizacji żadnych nie robię. Będzie jaka będzie :)
Będzie jaka będzie - będzie sobą dlatego te wizualizacje mnie wkurzają. Wkurza mnie tez jak dorosła kobieta mówi „dzidziuś” bleee „dzidziuś „ to mówi mój 5 letni syn i dla niego to będzie nowa zabawka. To jest dziecko odrębna istota ludzka. I my tez jesteśmy ludzmi z jakąś historią i lękami. Jedni się bronią przed lękami idealizacją a inni biorą na klatę i dojrzewają :-)
 
Ja zrezygnowalam z cuktow-zastepowalam go owocami.Nic nie jadlam z cukrem,wlacznie z ketchupem😅Nie jadlam nic z majonezem,smietana i nic smazonego.Schudlam 20kg w ciagu roku.Bez zadnych cwiczen.Teraz jak zaszlam w ciaze to zre wszystko bo niunia domaga sue roznych rzeczy.Ale na poczatku ciazy to prawie nic nie jadlam i jeszcze schudlam.Wiec teraz jem dla malej oczywiscie.Na szczescie idzie tylko w brzuch🤣

A ja zaszłam w ciążę i w ciągu niecałych 2 miesięcy schudłam 10kg 😉😁
 
Dziękuję, że to napisałaś. Myśle, że musi być Ci bardzo trudno. Ja myśle, że Ci się uda być cudowną mamą i będziesz mocno kochać to dziecko które rośnie w tobie. Bo nie wypierasz emocji. One są jakie są, najgorzej to idealizować. Dziecko z KD to jednak dla kobiety adopcja. Myśle, ze pogadanie z kimś kto ma podobne odczucia pozwoli Ci pozbyć się poczucia winy, ze czujesz jak czujesz. Żeby trochę odczarować ciąże i rodzący się w tobie cud to Ci powiem, ze ja miałam w sobie biologiczne dziecko. I jakoś to „nie grało” jakoś nie świrowałam, ze mam „dzidziusia” i nie robiłam wizualizacji jaki on będzie. Generalnie coś sobie tam rosło.. i szczerze miałam ogromne wyrzuty sumienia, ze się nie cieszę bo „powinnam” bo „wszyscy” skaczą z radości gadają do brzucha. Dziecko było wyczekiwane, wiec to nie jest tak, ze nagle mi się zmieniło. Moja miłość do syna rosła razem z nim. To nie przychodzi razem z testem ciążowym:-) w drugiej ciąży mam to samo, ale wiem, ze to nic nie znaczy.
Wiesz ja zawsze kochałam wszystkie dzieci dzieci koleżanek kuzynek nie wyobrażałam sobie nie kochać takiego malucha więc i ta decyzja o dawcy dla mnie była prosta, ale jak widać życie bywa przewrotne najbardziej boli mnie to że w tym dziecku nie zobaczę cech mojego męża i cały czas z tyłu głowy będę mieć był dawca. Nie myślałam że stanę się taka osoba, u nas też była myśl o adopcji i teraz po tym co się że mną dzieje boję się że nie pokochałabym na maxa takiego obcego dziecka. Straszne to co mówię to są nie łatwe decyzję
 
Wiesz ja zawsze kochałam wszystkie dzieci dzieci koleżanek kuzynek nie wyobrażałam sobie nie kochać takiego malucha więc i ta decyzja o dawcy dla mnie była prosta, ale jak widać życie bywa przewrotne najbardziej boli mnie to że w tym dziecku nie zobaczę cech mojego męża i cały czas z tyłu głowy będę mieć był dawca. Nie myślałam że stanę się taka osoba, u nas też była myśl o adopcji i teraz po tym co się że mną dzieje boję się że nie pokochałabym na maxa takiego obcego dziecka. Straszne to co mówię to są nie łatwe decyzję
Te decyzje wymagają naprawdę wyjścia ze strefy komfortu i mega dojrzałości. Nie Ty jedna borykasz się z takimi myślami, wiele mam adopcyjnych również ma różne rozkminy. Niemniej jednak jeśli uda się przepracować żal po niemożliwości posiadania dziecka genetycznie Twojego to w głowie otwierają się okienka na nowe możliwości. Tylko to jest trudny proces, bo tak jesteśmy wychowani, że co rodzi się swoje, rzadko słychać o adpocjach itp, więc to jest swego rodzaju osobliwość. Na pewno przegadanie tematu z psychologiem pomogłoby Ci. Oni często właśnie podsuwają nam w rozmowie te kwestie ile to w nas samych jest z tego społecznego kolektywnego myślenia, ile streotypów. I, że np. robiąc coś wbrew temu kolektywnemu myśleniu, wcale nie jesteśmy egoistami, że mamy prawo to robić i że to nic złego. Naprawdę warto; Ty będziesz spokojniejsza i dziecko też, bo nie będzie miało zdesperowanej mamy w rozterkach.
 
Myslisz, że ja nie mam dość? Zawsze wyglądałam na młodszą w stosunku do swojego wieku, teraz jestem typową czterdziechą... Tyłam jakieś 3 kilo po każdym podejściu... Razem z lenistwem mam 20 kilo na plusie. Moje ciało jest okropne. Tłuste, trzęsące się i bezsilne. Małżeństwo posypane, ja znerwicowana, przewrażliwiona, zgorzkniała... Te ćwiczenia pomagają mi też na smutek i złość... Takie rozładowanie napięcia... Ale efektów nie widzę, więc nie jest tak łatwo z motywacją...

Lecę dziewczyny, do moich brzydali Angolów ;) Jeszcze dwie sesje mi zostały i jestem wolna....
Gosiu, no prosisz się o kopa w tyłek. Pamiętaj że ja Cię widziałam w negliżu i w ogóle nie przypominasz osoby o której piszesz!!! Piszę zupełnie szczerze ❤️. Nie wyglądasz jak modelka ale powiedz, ile osób tak wygląda 🤷. Wg mnie nie jesteś jakimś wysuszonym patyczakiem ale proporcje ciała masz ładne ❤️. Jest i tyłek i cycuś❤️. Seriooooo❤️. Masz zaburzony obraz siebie samej! I co? Czujesz się choć trochę pieprzona? 😘
A co do małżeństwa, to może coś się wyjaśni po tym całym kołowrotku w którym się kręcimy ❤️
 
reklama
Wiesz ja zawsze kochałam wszystkie dzieci dzieci koleżanek kuzynek nie wyobrażałam sobie nie kochać takiego malucha więc i ta decyzja o dawcy dla mnie była prosta, ale jak widać życie bywa przewrotne najbardziej boli mnie to że w tym dziecku nie zobaczę cech mojego męża i cały czas z tyłu głowy będę mieć był dawca. Nie myślałam że stanę się taka osoba, u nas też była myśl o adopcji i teraz po tym co się że mną dzieje boję się że nie pokochałabym na maxa takiego obcego dziecka. Straszne to co mówię to są nie łatwe decyzję
Czy ja wiem czy to takie straszne? Jesteś szczera w stosunku co do siebie. Co do dawcy nasienia, wiesz teoria to tylko teoria:-) można sobie myśleć ze damy radę z czymś dopóki nie jesteśmy w danej sytuacji. Tak zdobywamy doświadczenie i Ty na podstawie swojego doświadczenia będziesz potem komuś coś mówić. Bo dopóki nie jesteś w takiej sytuacji to wszystko co mówisz, myślisz to tylko teoria. Po drugie „być przygotowanym a być gotowym to duża różnica”.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry