reklama

Kto po in vitro?

reklama
Być świadomym „ryzyka” i podjąć decyzje na podstawie dostępnych danych. Każdy ma swój rozum, swoją historie i poziom desperacji:-) gdyby nie było syna pewnie próbowałabym wszystkiego. A gdy już go mam to „ryzyko” jest dla mnie nieakceptowalne. Mimo, ze 5-6 lat temu nie nazwałabym tego poziomu braku danych nawet ryzykiem.
Co do tego, ze coś się udało napewno przez ten lek to tez duże założenie. Bo nie można dwa razy transferować tego samego zarodka i nigdy nie mamy dwóch takich danych cyklów itp... Zarodki ludzkie są jednym z najbardziej wadliwych embrionów i niestety czasem trafi się 7 który dopiero da ciąże. Co nie zmienia faktu, ze są kobiety które takich leków potrzebują, bo bez nich nie byłyby w ciąży. No, ale to znowu gdzie tu jest przypadek a gdzie norma? I kręcimy się w kółko. Z tym lekiem jest trochę jak ze szczepionką na covid w przypadku ciężarnych...
Nie do końca bo jeśli porównujemy ten lek że szczepionką dla covid to znaczy że nie jest nic wart 🥴 ale dobra każdy ma swoje zdaniem dzięki za wyjaśnienie. Wg mnie dla mnie jest to lek zbyt ryzykowny bo jestem obciążona rodzinnie wszelkimi rakami jakie są :/
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry