reklama

Kto po in vitro?

Ja normalnie będę pracować. Chyba nawet w dniu transferu. Albo na rano, albo na popołudnie. Szkoda mi urlopu i nie chcę brać zwolnienia. Ale chętnie bym sobie odpoczęła, tylko jak na każdy transfer będę brać urlop, to mi potem zabraknie[emoji22]
Ja mam własną działalność, więc urlopów brak, bo nie ma mnie kto zastąpić 🙈🙈
Pracuje co prawda z domu, ale mam pieska, z którym trzy razy dziennie muszę po schodach z 4 piętra zbierać, a potem na nie wbiegać . A z transferu będę wracać autobusem 120 km , więc odpoczynku też nie ma mowy 😅
 
reklama
U mnie powiedzieli dokładnie to samo. Żeby tylko unikać gorących kąpieli i sauny. Nawet mam zielone światło, żeby ma narty jechać 🙂
A ja w zaleceniach od lekarza miałam do 4 dpt odpoczynek, unikanie stresu, aktywności fizycznej. Podporządkowałam się, żeby później nie wyrzucać sobie, że coś źle zrobiłam. Także odmienne są wytyczne lekarzy w klinikach 🤷‍♀️
 
A ja w zaleceniach od lekarza miałam do 4 dpt odpoczynek, unikanie stresu, aktywności fizycznej. Podporządkowałam się, żeby później nie wyrzucać sobie, że coś źle zrobiłam. Także odmienne są wytyczne lekarzy w klinikach 🤷‍♀️
Mój lekarz po transferze nawet mnie na fotelu nie trzymał, tylko kilka minutek pogrzebał i kazał się zbierać, że gotowe. Pytam, czy mam teraz odpoczywac, czy co, a on, że mogę iść nawet na zaupy do galerii i zachowywać się jak na co dzień, bo jak ma się przyjąc, to się przyjmie. Tak jak dziewczyny już pisały - największe znaczenie ma w tym sam zarodek, a nie czy będę leżeć, czy spacerować.
 
Mój lekarz po transferze nawet mnie na fotelu nie trzymał, tylko kilka minutek pogrzebał i kazał się zbierać, że gotowe. Pytam, czy mam teraz odpoczywac, czy co, a on, że mogę iść nawet na zaupy do galerii i zachowywać się jak na co dzień, bo jak ma się przyjąc, to się przyjmie. Tak jak dziewczyny już pisały - największe znaczenie ma w tym sam zarodek, a nie czy będę leżeć, czy spacerować.
Ja leżałam jakieś pół godziny :) później oszczędny tryb życia
 
Mój lekarz po transferze nawet mnie na fotelu nie trzymał, tylko kilka minutek pogrzebał i kazał się zbierać, że gotowe. Pytam, czy mam teraz odpoczywac, czy co, a on, że mogę iść nawet na zaupy do galerii i zachowywać się jak na co dzień, bo jak ma się przyjąc, to się przyjmie. Tak jak dziewczyny już pisały - największe znaczenie ma w tym sam zarodek, a nie czy będę leżeć, czy spacerować.
Ciężko powiedzieć... U nas po transferze w klinice leży się 20 minut i do domku. Następnie w pierwszy dzień dużo odpoczywałam, leżałam, gdyż oglądałam przez pół dnia filmy, żeby zająć głowę. W drugi dzień funkcjonowałam prawie normalnie, ale w domu bez nadmiernego przemęczania sie. Niby zarodek ma największe znaczenie, jego morfologia do imantacji.. Chociaż moje 2 pierwsze to były średniaki, z wadami genetycznymi, a i tak się zaimplantowały. Drugą ciąże poroniłam w 13/14 tygodniu, badania genetyczne wykazały trisomie. Także u mnie co nie podać, to się implantuje 🤷‍♀️
 
Ja mam własną działalność, więc urlopów brak, bo nie ma mnie kto zastąpić [emoji85][emoji85]
Pracuje co prawda z domu, ale mam pieska, z którym trzy razy dziennie muszę po schodach z 4 piętra zbierać, a potem na nie wbiegać . A z transferu będę wracać autobusem 120 km , więc odpoczynku też nie ma mowy [emoji28]
Ja też piesek i też 4te piętro. Plus do pracy i z pracy muszę do domu wrócić, więc tak średnio 5-6 razy dziennie góra plus dół! Matko! Chyba ustalę z mężem że on będzie z nią wychodził kilka dni[emoji4]
 
Ja też piesek i też 4te piętro. Plus do pracy i z pracy muszę do domu wrócić, więc tak średnio 5-6 razy dziennie góra plus dół! Matko! Chyba ustalę z mężem że on będzie z nią wychodził kilka dni[emoji4]
Ja tak zrobiłam przy poprzednim transferze, ale teraz mój facet jedzie do Belgii (spłukaliśmy się na to in vitro i trzeba trochę nadrobić), więc zostaję sama z tym pieskiem i 4 piętrem. Ale w sumie któraś z dziewcząt tu pisała, że biegała (z dużym wyciskiem) po transferze i jest teraz w ciąży, mój lekarz też zapewniał mnie, że schody - nawet tak wysokie i często uczęszczane - nie mają znaczenia w tym, czy ciąża się przyjmie czy nie. Staram się mu zaufać, bo inaczej bym chyba zwariowała ze stresu i nerwów.
 
reklama
Mój lekarz po transferze nawet mnie na fotelu nie trzymał, tylko kilka minutek pogrzebał i kazał się zbierać, że gotowe. Pytam, czy mam teraz odpoczywac, czy co, a on, że mogę iść nawet na zaupy do galerii i zachowywać się jak na co dzień, bo jak ma się przyjąc, to się przyjmie. Tak jak dziewczyny już pisały - największe znaczenie ma w tym sam zarodek, a nie czy będę leżeć, czy spacerować.
U mnie to samo, transfer moment i do domu
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry