reklama

Kto po in vitro?

reklama
Też mam takiego schiza[emoji1787] ale z drugiej strony jak jest pod językiem to chyba się nie zadławię. Kiedyś zadławiłam się landrynką i do tej pory mam dreszcze jak o tym pomyślę. Prawie umarłam, ale wykasłałam.
Mi lekarz tak rozpisał godziny.
a kto to wie jak zasniesz czy nie wiotczeje jezyk i tabsy walaja sie po buzi ....ja sie boje tego zadlawienia a Ty jescze masz historię z landrynką... współczuję

aaa to skoro tak rozpisal to chciał nie chciał sen przerywany... 🤣
 
[emoji1787][emoji1787] ja się zdecydowałam. Moje dwa sukcesy były nacinane. 2 aniołki nie. Teraz... byłam za nacięciem. Ponoć warto nacinać, od trójki w dół i to tylko 2% szansy na podzielenie się zarodka. Gdzieś tak słyszałam.

Tak, moje cyce nadal bolą
Wiesz co ja się bałam ale dlatego, że ja jakoś nie ufam tej mojej klinice. Nie kazali mi iść na USG po owulacji. Nikt mi jej nie potwierdził. Sama poszłam. Nikt nie sprawdził czy była, a transfer zrobili. Wszystko załatwiałam sama w luxmed.
I zero badania hormonów!! Nic.
I jakby źle nacięli i uszkodzili zarodek. Może mam złe podejście. Ale ten monitoring owu mnie rozwalił.
 
Wiesz co ja się bałam ale dlatego, że ja jakoś nie ufam tej mojej klinice. Nie kazali mi iść na USG po owulacji. Nikt mi jej nie potwierdził. Sama poszłam. Nikt nie sprawdził czy była, a transfer zrobili. Wszystko załatwiałam sama w luxmed.
I zero badania hormonów!! Nic.
I jakby źle nacięli i uszkodzili zarodek. Może mam złe podejście. Ale ten monitoring owu mnie rozwalił.
Ja nie mogę się skarżyć. Bo nawet mi przesunęli procedurę, aby poprawić endometrium.
A jak wyszłam z wizyty w poniedziałek, to jeszcze dzwonili abym w sobotę zrobiła progesteron i estradiol.
Może u Ciebie na naturalnym to inaczej. Ja czuje się zabezpieczona. Nie mam porównania z innymi klinikami. Ale narzekać nie mogę.
 
Czułość 10. Może i wcześnie, ale jakoś inaczej podchodzę teraz już z mniejszym stresem, co jest dosyć dziwne [emoji85]
Ja chyba rozumiem. To oczekiwanie, to że otoczenie trzyma za mnie kciuki, to ze się pytają jak się czuje, to że mąż wierzy w sukces. To wszystko powoduje, że czuje obciążenie, trochę nie chce ich zawieść i siebie też nie chce zawiesc. Ale tak na prawdę na nic nie mam wpływu. Lubię kontrolować sytuację, a tu na nic nie mam wpływu. Dlatego pilnuje zdrowego jedzenia, spaceruje i inne bzdury żebym nie mogła sobie zarzucić, że czegoś nie zrobiłam.
Tym razem wie tylko mąż i koleżanki z pracy.
Takie "negatywne" nastawienie zmniejsza obciążenie. Jak się uda to super, będzie mega radość, a jakby sie nie udało to chociaż już jest się na to gotowym. Tak w teorii... bo w praktyce mała nadzieja jest zawsze i beta 0 boli i tak. Z tyłu głowy będę wierzyć, że jestem w ciąży do momentu okresu.
 
Ja nie mogę się skarżyć. Bo nawet mi przesunęli procedurę, aby poprawić endometrium.
A jak wyszłam z wizyty w poniedziałek, to jeszcze dzwonili abym w sobotę zrobiła progesteron i estradiol.
Może u Ciebie na naturalnym to inaczej. Ja czuje się zabezpieczona. Nie mam porównania z innymi klinikami. Ale narzekać nie mogę.
Słońce a który to Twój transfer. W jakim wieku masz dzieciaczki?
 
Ja nie mogę się skarżyć. Bo nawet mi przesunęli procedurę, aby poprawić endometrium.
A jak wyszłam z wizyty w poniedziałek, to jeszcze dzwonili abym w sobotę zrobiła progesteron i estradiol.
Może u Ciebie na naturalnym to inaczej. Ja czuje się zabezpieczona. Nie mam porównania z innymi klinikami. Ale narzekać nie mogę.
Nas też prowadzi inne lekarz może dlatego. I ta klinika chyba nie lubi cykli naturalnych. Sztuczny jest łatwiejszy do ogarnięcia.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry