Asiu ciąża po in vitro tak jak piszą nie jest sztuczna w żadnym wypadku. Co do leków, słońce jeżeli istniałaby szansa na moje naturalne zajście (tzn jakbym miała owulacje) to żeby podtrzymać ciążę musiałabym brać stosy leków. Mam spaprane hormony i tylko z tego powodu moja ciąża nigdy nie będzie wyglądać normalnie.
Niestety ale to że podchodzimy do in vitro ma jakiś powód, czasami jest to wina niedrożności, czasami wina hormonalna, braku owulacji, czy brak plemników, etc. To powoduje, że muszą defekt jaki posiadamy wyeliminować, by nam pomóc. I to nie prawda że kobiety po in vitro żyją inaczej, wszystko zależy co spowodowało że mieliśmy in vitro. Moja siostra miała in vitro z powodu choroby pierwszego dziecka. Jest w 100% zdrowa ginekologicznie, tak samo jej mąż nie ma żadnych problemów. Zaszła w ciążę przy 1 podejściu z 1 zarodkiem. Podchodziła na cyklu naturalnym i prawie nie przyjmowała leków.
Kochana, to że nie dźwigamy, nie uprawiamy sportów, czyli ogólnie oszczędzamy się to nie ma prawie związku ze wszystkim. Po prostu jako normalnie myślące kobiety, które pragną zostać matkami minimalizujemy wszelkie czynniki, które mogłyby spowodować utratę ciąży. Jak mi się uda zajść w ciążę, to mój mąż wie o tym doskonale, że nie będzie sexu aż do porodu, po prostu nawet jakby mi lekarz zapewnił w 100% że nie ma przeciwwskazań to ja i tak w głębi duszy czułabym że mogę zaszkodzić. Jak podchodziłam teraz do crio, to od początku cyklu nic nie było. Wiem, że na pewno nic by się nie stało, ale ja wolę chuchać na zimne.
miliaa - może potrzebuję takiego komfortu i będzie mi łatwiej, bo mam jakieś wyjście awaryjne. Podczytuję Was na ciężaróweczkach, także troszkę jestem na bieżąco. Mam nadzieję, że na kolejnej wizycie okaże się że sytuacja polepszyła się i będziesz mogła przynajmniej na jakieś spacerki z Marcelkiem wychodzić

.