reklama

Kto po in vitro?

Sylwia, 12 kg, to ładny wynik. Ile bym dała, żeby tyle zgubić.
Niestety u mnie zgubienie kilograma graniczy z cudem. Sama dieta nic nie daje, a i tak jem niewiele.
A najmniejszy wysiłek fizyczny skutkuje dodatkową "porcją" hormonów. I bądź tu człowieku mądry...
 
reklama
Lawendowy dla mnie to bardzo dużo i tak na prawdę straciłam je bez diet, wysiłku. Wystarczyło obniżenie insuliny w mojej krwi. Współczuję Ci kochana, że to co dla innych jest w miarę łatwe, dla Ciebie jest prawie nieosiągalne.


Dziewczyny czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, że wszyscy wyjechali na majówkę? Tak tu pusto się zrobiło. A może już większość zaciążyła, a nas tu garstka została :-D.

Miłej niedzieli kochane, miejmy nadzieję, że chociaż pogoda dzisiaj dopisze.
 
Dzień Dobry Kobietki :-)

u nas też słoneczko pieknie świeci, ale ja niestety - jeszcze tydzień samotności, a potem kilka dni radości, więc nigdzie nie wyjechałam. Lawendowy Sen ja nie wiem z czego Ty chcesz się odchudzać? na prawdę bardzo ładnie wyglądasz :tak: nie zadręczaj się odchudzaniem, bo Ci to niepotrzebne!

życzę wszystkim miłej niedzieli :-)
 
Witajcie.
Masia, gratuluje :) Sylwia też widzę że jest pusto, i szybko się nadrabia, bo wpisów nie ma aż tak wiele. No cóż pojawiło się słońce... :-D dziękuje Ci Sylwio za wyczerpującą odpowiedz na priv. Jesteś wielka, (jak brukselka) ;-) i mądra :tak: A co do schudnięcia... hm, a co to ten siofor?...:eek: może i mi by się przydał, żeby zrzucić moje 15 kg nadwagi :laugh2: ja mam tak jak Lawendowy... nie jem za dużo, a wchodzi w boczki, w brzuch i później ciężko zrzucić ... ech, z tymi dietami :szok: dużo słońca Wam życzę!!:-):-D:rofl2:
 
Dagnes ani wielka, ani mądra nie jestem. Po prostu wiem to i owo :tak:. A siofor to lek na cukrzycę typu 2, pomaga wnikać insulinie do komórek i dzięki temu trawiony jest pokarm. Bo przy mojej chorobie insulina ma problem wniknąć bo tkanki są oporne na jej działanie. Dzięki temu mogę normalnie spalać pokarm spożywany :tak:.

Wczoraj wracając z pracy oszalałam na punkcie ... młodej kapusty :eek:. Przy drodze stał rolnik, produkty pewnie spod tunelu foliowego albo szklarni. Ale jaka kapustka młoda :szok:, malutka i potworni droga. Tak mi się jej zachciało, że nawet 2 kupiłam. Ziemniaków młodych krajowych jeszcze nie ma, a tak by się chciało do tej kapustki....:-):-):-):-):-). Ale dzisiaj kapustki nie będzie, bo jadę na 18-stkę. Szkoda tylko że to nie moja 18-stka, ale chociaż pocieszam się, że ktoś taką starą babę jak ja chciał zaprosić na taka imprezę :cool2:
 
hahaha, starą Babe ;) to ''wielka jak brukselka'' to taka moja mała przenośnia ;-) mam nadzieję że nie uraziłam :-) a ja wczoraj robiłam bagietki z sosem guacamole, Dziewczyny rewelka!! no mam ostatnio zajawkę na avocado :sorry: a te bagiety... z kurczaczkiem, sosikiem, rzodkieweczką... i jak tu schudnąć?
 
Sylwia ja cały czas muszę kapustę kupować, ostatnio młodą, wcześniej włoską ... ah, w PL tak mało zielonych warzyw jest i nie rozumiem czemu, w Anglii jest tego o wiele więcej ... no a muszę kupować dla mojego małego potworka, a że on zjada tylko wierzchnie liście, to często ja muszę resztę, dziś będę jeść taką zasmażaną kapustkę ... a poniżej mój stworek, tak dla przypomnienia, bo na forum to już był przedstawiany :-D

P1050134.jpg
 

Załączniki

  • P1050134.jpg
    P1050134.jpg
    25,6 KB · Wyświetleń: 93
dagnes no co ty, mnie urazić? Jestem urazoodporna :-D. Mam tylko 1,72 cm także wielka nigdy nie byłam. A wszerz, cóż nie każdy jest ideałem :-D.

Za mną już dobre 2 tyg chodzi młoda kapustka, młode ziemniaczki, pierogi z truskawką i wszelkie owoce i warzywa, wszystko co świeże ....mnnniaaammmm.

Swego czasu sama miałam ogródek z warzywami. Nawet ziemniaczki były. Ogródek taki 600m2. Miałam wszystko, od bobu do marchewki. Niestety czas mnie ogranicza i nie ma kto pielić ogródka. Teraz ogródek to trawniczek :-D. Ale jak uda mi się urodzić dzieciątko, to na pewno wrócę do hodowli warzywek.

P.S. Sad już mam - a w nim nawet brzoskwinię, jabłka, gruszki, wiśnie, czereśnie...około 70 drzew. Do tego orzechy włoskie i leszczyny. Malinki też mam, poziomki i truskawki....i moje ulubione borówka amerykańska, agrest i porzeczka :-D:-D Tylko niestety zeszłego sezonu nie zdążyłam pozbierać moich ulubionych owoców, kury mamy były szybsze. Za karę nie miałam sumienia i część z nich pożarłam w rosole :eek:
 
Asia77...tak jak pisała Sylwia, ja miałam podana jedna blastke, przy crio. Był typu AA cokolwiek to znaczy, bo ja nie zastanawiałam się chyba bardzo nad tym :) trzymam kciuki!&&&& i fluidki od mojego juz całkiem sporego blastka ~~~~~~~~~~~~~~~

Sylwia...ty wiesz, ze ja moje fluidy to bym ci wysłała miliony milionów byle by się udało. Ale skoro pochodza z tej samej kliniki to moze maja jakas lepsza moc dla ciebie. Takie pojedyncze, choć z serduszka od Marcelka~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Masia...to teraz odpoczywaj dowoli, relaksuj się, dużo usmiechu, bo on podobno podnosi nam szanse zajścia o jakies 30%. Rozmawiaj z maluszkami i czaruj je, zeby zostały! Zaciskam kciuki za wasza trojeczke&&&
 
Ostatnia edycja:
reklama
Gotadora pewnie stworek dba abyś nie zapominała o jedzeniu warzyw, stąd zjada wierzchnie liście, a resztę zostawia Tobie :rofl2:.

A mnie bardzo cieszy, że już się pojawiają zielone pyszności. Faktycznie mało jeszcze ich, ale sam fakt kupowania już dużych pęczków koperku, a nie paru gałązek owiniętych w folię świadczy że już WIOSNA !!! A jak tak kocham koperek, natkę, szczypiorek. Mam na balkonie własne skrzynki z takimi pysznościami.


Ja już chyba wyglądam jak głodny stwór, ślina mi się toczy do kolan na samą myśl jaki fajny okres przede mną.
Uciekam, bo muszę przygotować się na 18-stkę. A jeszcze chciałabym uporządkować sypialnię, bo mój małżonek wczoraj skończył remont tam. Karnisz, gniazdka, malowanie i mam wymarzoną pomarańczową (wściekło pomarańczową) sypialnię. Poprzedni kolor nie był lepszy, taki łososiowy. Ja wiem, jestem wariatką, ale kocham ten kolor.
Garderoba skończona, zaraz ukończymy sypialnię, we wtorek po zasłony i bierzemy się za pokój dziecka :-D.

Dziewczyny wczoraj się popłakałam ze szczęścia. Rozmawiałam z siostrą, ona widzi przez co przechodzę i obiecała mi, że jeżeli w ciągu 2 lat nie zajdę w ciążę, to zrobi to dla mnie. Wiem że to może bardzo pokręcone, ale ja naprawdę jestem szczęśliwa. Siostra wpierw musi sobie jedno dzieciątko dodatkowo teraz zmajstrować, potem rok poczekać po cesarce i :-D:-D:-D:-D:-D. Chyba oszaleję ze szczęścia :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry