reklama

Kto po in vitro?

reklama
joasia - ja za kazdym razem mialam pelna procedure, nigdy CRIO. wiec mialam juz 6 stymulek i wyciszan:) nigdy nie mielismy wiecej niz 2 zarodki, mimo ze nie ma u mnie problemow z komorkami (raz mialam 16 nawet). problem u mojego ze nie ma plemnikow w spermie., a tak to jestesmy podobno oboje zdrowi i nie ma nic na przeszkodzie - a jednak jakos dlugo nam to zajelo. ale sie udalo:)
 
Sylwia, strasznie duzo przeszlas :-( Zycze Ci jak najlepiej, mam nadzieje, ze jak pozbierasz sie psychicznie to podejmiesz dalsza walke. Taka droga jaka uznasz dla siebie najodpowiedniejsza
 
Darii - to teraz tylko to czekanie do testu...trzymam kciuki za wysoka bete:)

lolitka - dzieki za odpowiedz, wytrwala jestes no ale zostalo Ci do wynagrodzone:)
 
Aga jak to dobrze, ze juz nie musisz chodzic do tego lekarza, bo Ty caly czas mialas nerwy z ta klinik. Widac juz brzuszek?:-)

Darii, ja rowniez sie ciesze bo kazda wizyta u niego to nie byla przyjemnosc a nerwy. Ten lekarz nie jest z mojej kliniki in vitro. Ten mial prowadzic moja ciaze ale skoro nadajemy na inych falach ,to nalezy sie rozstac. Mam nadzieje,ze juz sie nigdy nie spotkamy.
Ten sam lekarz powiedzial kolezance mojego meza, ze nie ma sensu podchodzic do in vitro ze wzgledu na jej zawod. Wg niego zawod zolnierza nie idzie w parze z zajsciem w ciaze :szok: Takiego debilnego stwierdzenia ,to jeszcze nigdy nie slyszalam. Malo to kobiet zolnierzy jest szczesliwymi matkami???
 
Lawendowy, to co napisałaś o tym chłopcu, który opowiadał o tacie jest wstrząsające. Nawet nie chcę sobie wyobrażać co ta rodzina musi teraz przeżywać. Tragedia:-(


Sylwia, tak mi przykro, że życie Cię tak doświadcza. Wierzę, że zostanie Ci to wynagrodzone podwójnie.
 
Ja jestem po transferze. Wszystko ok. Mam ze sobą 2 śnieżynki. :-)
Tym razem zamiast luteiny dostałam Lutinus. Cena mnie powaliła, ale na szczęście musiałam kupić tylko jedno opakowanie, bo jedno dostałam gratis w klinice.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry