Dzięki dziewczyny za słowa otuchy
Generalnie to ja bólu fizycznego w ogóle się nie boję. Mogą mnie nawet pokroić żywcem, byle się udało ;-)
Wsparcia duchowego bardziej potrzebuje mój małż. Dla niego to już jest dramatyczna sytuacja, a on jeszcze nie znosi porażek. Rzadko nie ma racji, same życiowe sukcesy i obawiam sie jego reakcji jak za pierwszym podejściem się nie uda. Żeby nie poddał się i dalej mnie wspierał i chyba myślę żeby jeszcze przed tym wszystkim skonsultować się z psychologiem i umówić nas na wizytę, aby poradził jak przez to razem przejść, jak zachować się w trudnych sytuacjach...
Bardzo mocno trzymam kciuki za kobietki po transferze i gratuluję zafasolkowanym :-) Dzięki Wam, że dzielicie się takimi superaśnymi informacjami, mam więcej wiary i chęci do działania
Teraz jestem trochę w kropce... Do tej pory myślałam, że tylko Invimed we Wrocławiu zajmuje się In Vitro a tu jeszcze okazuje się, że Polmed i nazwisko dr Polak wiele razy mi się przewinęło. No i dylemat, która klinika lepsza????? Nie chcę latać od lekarza do lekarza, bo prędzej zgłupieję i zamiast na porodówce wyląduję u psychiatryka, ale nie ukrywam, że nie daje mi to spokoju :-(