Apetyt mam dopiero drugi dzien,ale moze dlatego,ze czesciej jem,bo jak tylko jestem glodna,to mi niedobrze. Odrzucilo mnie od miecha,ktore kochalam wczesniej jesc,a tu taka pora roku,ze nie bardzo jest dobrych swiezych warzywek na ktore mam ochote.
SIAGA co do piersi,to nawet ich nie dam dotknac

,nawet stanika nie sciagam,bo az mam lzy w oczach.
Co do chlopa,raz jest,raz go nie ma. My sie rozstalismy nawet,ale jakos sie zeszlismy poki co

Poza tym mam chumory straszne i niemoc mialam na poczatku. I jak myslalam,ze nie wyszlo to figlowaismy czesto i ostro,by przyspieszyc okres,tak ze to chyba nie ma az tak negatywnego wplywu na implantacje.
P.S jak dobrze jednak,ze nie mam tesciow,tylko moj chlop ma tescia,ci ma 80 lat,ale do tej pory nic nie wie,az nie bedzie widac,a jakby wiedzial,ze z in vitro,to o MATKO WOLE NIE MYSLEC.
PO ROZSTANIU i niepowodzeniach myslalam,by oddac zarodku do adopcji,ale po przemysleniach mysle,a jak to ten wlasciwy i ktos bedzie mial moje dziecki,a ja nie,i pojechalam,wzielam go sama,bez chlopa,bo mu cos zeswirowali,ale nie ma sie co dziwic,meska menopauza,ja chyba tez w nia prawie weszlam.