reklama

Kto po in vitro?

reklama
Tola - przemyśl sprawę. Z tego co pamiętam ja miałam punkcję w godz. porannych. Mąż mnie przywiózł z kliniki, a następnie ok 12.00 pojechaliśmy na dwa samochody zawieść jeden do mechanika. Jechałam zaledwie 10 min. i było mi nie dobrze, chciało mi się wymiotować i było mi słabo, ledwo wytrzymałam. Nie obraź się, ale to trochę nieodpowiedzialne, że chcesz prowadzić samochód po znieczuleniu ogólnym. Pogadaj z mężem, żeby Ci zawiózł, ale z kimś kto mógłby to zrobić. Z tego co pamiętam to masz córeczkę, nie powinnaś tak ryzykować.
 
Organizm po punkcji i po narkozie jest osłabiony, często dają też dużo środków przeciwbólowych które mają wpływ na reakcje organizmu. W klinikach mówią to jako pierwszy z punktów czego nie można po punkcji więc musi być ważne.
 
Madzia76, super wieści, gratuluję :tak:

agulla84, trzymam kciuki by maluszek z Tobą został :tak:

Juhasek87, bardzo mi przykro, trzymaj się dzielnie i wracaj szybko po zarodeczka.


A ja dzisiaj rozmawiałam z lekarzem, niestety maluszek podczas rozmrażania uległ uszkodzeniu, z pięciu komóreczek jedna tylko przetrwała, pozostałe cztery rozwarstwiły się, tak się zdarza, powiedział jeszcze, że to wcale nie znaczy że zarodek był słaby, mam po prostu pecha i na mnie trafiło. Powoli mam odstawiać matypred a przez 10 dni brać duphaston by @ przyszedł na czas i nic się nie rozregulowało. W maju mam wizytę u genetyka + miesiąc czekania na wyniki, więc w lipcu idę na kontrolę z wynikami i pewnie na koniec miesiąca zacznę stymulację. Tyle czasu, muszę znaleźć w sobie dodatkowe pokłady cierpliwości. A i mamy zapasowy plan, testy owulacyjne i wspólne działania ;-)

i znalzałam takie coś w sieci,
"Uprawiam seks tylko w nocy, ponieważ wtedy sperma śpi i nie zajdę w ciążę, a to oznacza, że nadal jestem dziewicą"
posikałam się ze śmiechu, przynajmniej wiem czemu nam się nie udaje
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry