Brak internetu to coś strasznego :/
montana mam 27 lat.
Po nieudanym pierwszym razie rozmawiałam z lekarzem, ponieważ mój okres był niby okresem niby nie był - mi sie wydawało że był a cholera wie co to było. Na te chwile sytuacja wygląda tak.
W czerwcu zeszłego roku odstawiłam tabletki - był okres z odstawienia. Potem decyzja że się staramy ale powoli. g\Gdy już było pewne że tego chcemy lekarz zaproponował invitro. Załapałam się bez problemu przez endometrioze, i niedrożność jajowodów.
I się zaczeły wszystkie badania. Myślałam że miałam okres i lekarz od tego wyliczył kiedy co i jak. Nigdy wcześniej nie miałam badanego cukru itd. Sama nie pomyślałam a i lekarz mi tego nie zasugerował.
Gdy w styczniu zadzwoniłam do lekarza po wyliczeniu iż powinna być owu zadzwoniłam do lekarza, był 15 dzień cyklu, w usg wychodziło jakby był to 7 dzień. Więc poszłam po kilku dniach i bez zmian. Usg miałam chyba raz w tygodniu i okazało się że moje cykle są bezowulacyjne. Masakra.
Jak zrobiłam krzywą cukrową i insuline to już stwierdziłam że zrobie wszystkie badania.
Czekam na telefon ze szpitala że zwolniło się miejsc i ide na tydzień porobić badania.
Nie mam siły. Okresu brak dalej raczej plamienia chyba że mój okres to plamienia a ja się nie znam. Czekam na te wizyte w szpitalu z niecierliwością.
Skąd wy bierzecie siły. Dajcie mi jej troche bo zaczynam się zniechęcać do wszystkiego.