Lilia - super, jak zadzwonili to znaczy że jest dobrze

u mnie też tak było, że nie dzwonili, przed samą wizytą przed transferem położna w recepcji mówi: najpierw rozmowa z lekarze, lekarz powie, czy komórki się zapłodniły, czy nie i czy transfer się odbędzie - zwątpiłam, dobrze że byłam na lekach uspokajających przed transferem

- wkurzyłabym się, jakbym przyjechała tam, na uspokajaczach, więc musiałam ściągać moją mamę, bo mężuś musiał być w pracy... a oni by mi powiedzieli, że się nie odbędzie....
dorotav - też cierpiałaś na migreny? Ja się właśnie bardzo boję, że będę je miała w tym początkowym okresie, a na mnie działają tylko sumatryptany, bardzo silne.... jak ich nie wezmę, to trzy dni wyjęte z życia... ale dla dzidziusia przeżyję i migrenę

Tinuś - ja tak sobie myślę, że właśnie dlatego, że jesteście młodzi i właśnie dlatego, że to ważna sprawa, to na razie wstrzymajcie się z in vitro i spróbujcie dojść do tego, w czym może tkwić problem. Po pierwsze cudownie byłoby, jakbyście zaszli "samodzielnie". A po drugie - warto mężusia przebadać pod okiem lekarza, bo złe nasienie może być równie dobrze skutkiem na przykład właśnie jakiejś cysty albo czegoś takiego, i może takie badania wyszłyby mu ogólnie na zdrowie... a jak "stracicie" jakieś pół roku na takie badania, to się nic nie stanie.... chociaż podejrzewam, że bardzo pragniesz dziecka, stąd pomysł in vitro, ale cierpliwość czasem popłaca
