reklama

Kto po in vitro?

reklama
sakatynka - to tak jak ja....też z mężem zdecydowaliśmy się oddać nadmiar jajeczek do tzw. "adopcji" (jak to lekarz nazwał). Bo na początku zastanawialiśmy się, czy nie zamrozić, ale lekarz powiedział, że w moim przypadku nie ma potrzeby, choć decyzja należy do nas. No to sobie myślę, że do zniszczenia w takim razie, ale potem stwierdziłam, że szkoda by było, a komuś może się przydadzą. I tak stanęło, że oddajemy do banku.
 
sykatynka tez myślałam żeby oddać do adopcji jak się uda, ale z drugiej strony może będziemy chcieli wrócić kiedyś po drugie dziecko...zobaczymy jak będą się rozmrażać i zapładniać te moje komórki..dotarłam do paru dziewczyn które podchodziły na mrożonych komórkach i nie bylo źle, nie którym nawet odmrażały się wszystkie komórki, ale wiesz każdy ma swoją statystyke:-)
 
Dziewczyny orientujecie sie moze czy ktorys z lekow ktore bierzemy przed i po transferze moze zafalszowaz wynik tsh? Bo tak np fragmin wiem ,ze rozrzedza krew ale czy jakos na nia wplywa?dzwonilam do laboratorium gdzie robilam tsh ale nie maja pojecia.Przepraszam Was ze jestem tak monotematyczna i zadaje glupie pytania ale czytam Was i widze,ze macie duza wiedze.
 
Ja uznałam, że jak coś, to ew. zamrożę z następnego podejścia, żeby mieć na przyszłość... i też raczej myślałam o tym, że moje jajeczka mogą ew. pomóc jakiejś innej kobiecie, która ich potrzebuje, jakoś nie mam problemu z tym, że po świecie będzie ew. chodził ktoś z cząstką mojego dna... Ale mój mąż nie był taki zgodny, raczej był przeciwny oddawaniu do adopcji... ale ja wiem, co czują kobiety, które nie mogą mieć dzieci, które nie mają własnych komórek, więc chciałabym komuś takiemu pomóc, tak jak i ja chciałabym, aby ktoś pomógł mi....
 
Calineczko lecze sie e Katowicach w klincie angelius provita.Dziewczyny jestem zaskoczona tym co piszecie bo w mojej klinice nikt mnie nawet nie zapytal co z pozostalymi komorkami.A tez nie chcialam ich niszczyc nawet nie wiedzialam,ze jest mozliwosc mrozenia samych komorek.Moze poprostu nie mialam nadprogramowych.W wekend beda dzwonic to zapytam gdzie reszta moich komorek?
 
sakatynka - mój mąż w ogóle nie miał z tym problemu, kiedy ja stwierdziłam, że może do zniszczenia to on od razu powiedział, że do adopcji. Więc i ja przemyślałam temat i zadecydowałam o oddaniu nadmiaru, bo może ktoś skorzysta. A jeśli nie wyjdzie za pierwszym razem, to jeszcze nie wiem czy za drugim będę mrozić.

Milkaa - ja niestety nie wiem, więc nie pomogę.
 
reklama
Milkaa - u nas lekarz się pytał na wizycie kwalifikacyjnej jak decydujemy o jajeczkach i zaznaczył to w systemie, ale dał nam jeszcze różne papiery do podpisu na następną wizytę i m.in. formularz o tym co mają zrobić z jajeczkami i ten formularz definitywnie świadczy o Twojej decyzji, bo się tam podpisujesz.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry