Cześć kochane...
Dzisiaj czuję się już znacznie lepiej... to nie przestanie boleć chyba nigdy, ale dzisiaj jestem pełna nowych sił i nowych nadziei...
Lekarz powiedział, że ważne jest to, że doszło do zagnieżdżenia, co znaczy, że mogę zajść w ciążę... a to już dużo...
Postanowiłam wykorzystać ten czas na zrobienie różnych badań, na pewno przeciwciała różyczkowe, toksoplasmozę i cytomegalię, ponownie homocysteinę, kwas foliowy i wit. b12. Jutro idę do gina po skierowania...
Przychodzą wam do głowy jakieś badania, które mogłabym jeszcze zrobić?
Wiem też, że najpierw muszę poczekać, aż wszystko się złuszczy i ładnie zagoi, ale chcę już myśleć o crio (to mnie trzyma przy nadziei) - napiszcie proszę, jak mogę najlepiej się do niego przygotować... na pewno olej lniany, a inne sposoby?
Któraś z was pytała o przyczynę naszej niepłodności - w naszym przypadku to niepłodność idiopatyczna, powód nieznany, oboje jesteśmy zdrowi i mamy dobre wyniki. Ja mam niby hashimoto, ale pod kontrolą (np. wczoraj zdążyłam jeszcze zbadać tsh i ft4 i wyniki są super)... więc i endo i lekarze z invikty twierdzą, że to nie może być przyczyna... nasienie męża bardzo dobre... chociaż on miał robione zawsze badania podstawowe, dna i innych takich nie miał nigdy robionych...
Trzymam kciuki mocno za dziewczyny potrzebujące dzisiaj kciuków
I będę wam bardzo wdzięczna za wskazówki co do badan.
Ach, i jeszcze coś do Lisa w kurniku - wspieraj swoją żonę jak możesz, to baaardzo ważne, samo to, że tu się pojawiłeś świadczy o tym, jak jest dla ciebie ważna i jak wartościowy z ciebie facet... Ja bez wsparcia mojego męża wczoraj nie wiem jak bym dała radę... co prawda serce mi się kroiło, jak widziałam jak płacze... ale dał mi ogromne wsparcie...