Dziewczynki, ja już w domu, ale nic nie udało mi się osiągnąć, nawet przez znajomości.
Mam być jutro rano na madalińskiego, coś powinno się znaleźć, jak nie to teoretycznie mam zarezerwowane łóżko na wieczór w sw. zofii, ale też tylko teoretycznie, bo muszę dzwonić o 17 się upewnić...
Ale przynajmniej w Zofii przyjął mnie lekarz i wyjasnił, że zabieg jest u nich ostatecznością, najpierw robią przez kolejne trzy noce podejście z tabletkami wywołującymi poronienie. Czasem udaje się już po jednym podaniu, czasem po dwóch. W każdym razie prawdopodobnie uda się uniknąć zabiegu, którego się bardzo bałam, bo nie jest on obojętny dla przyszłych starań o dzieci...
Mam nadzieję, że na madalińskiego postępują w ten sam sposób, ale podejrzewam, że tak, bo to ponoć najlepszy szpital ginekologiczny w Warszawie... ale jak mi będą chcieli robić zabieg na dzień dobry to zabieram manatki i idę do Zofii...
Powiem tyle - jest to straszne, obijać się od drzwi do drzwi, nie wiedząc co robić... wtorek był dniem okropnym, ale dzisiejszy dzień bardzo się do niego zbliża pod względem negatywności przeżyć...
Na dodatek ginka w Lux medzie powiedziała mi UWAGA: że w lux medzie nie prowadzą ciąż po in vitro, że oni prowadzą tylko ciąże "normalne"!!!! Moja mama jak to usłyszała to się zapowietrzyła i powiedziała, że tego na pewno tak nie zostawi, a że jej firma jest wieloletnim klientem lux medu to czuję, że zrobi aferę...
Przepraszam, że ja tylko o sobie, kiedy dzisiaj jest tu tyle pięknych wieści o rosnących betkach

gratuluję dziewczyny, trzymajcie się ciepło i dbajcie o siebie!
Hess - widzisz - wysiadywałaś, wysiadywałaś i wysiedziałaś

warto było być cierpliwą, teraz musisz zdecydować, co zrobić z nadmiarem komóreczek
Kate - twój kropeczek pewnie zaczyna się już mościć i na pewno zamości się na dobre 9 miesięcy
