reklama

Kto po in vitro?

sykatynka ale ci zazdroszcze gór i jezdzenia ja tak naparwde juz kilka dobrych lat nie jedzilam, wyszłam za mąż i co roku coś wazniejszego nic narty ( a jezdziłam we wloszech wiec cudowne warunki i zajebiste widoki)
calneczka, sykatynka w jakich klinikach podchodziłyscie/podchodzicie??
do mnie w invicie dzwonili tylko raz na moją prośbę,bo czekała mnie podróź na tarnsfer i dr K. zaapelował do labo aby zadzwnili.
a tak to była mowa że jesli jest źle to dzwonią!!
 
reklama
Andormeda super :tak:już za parę dni zabierzesz bąbla do domu:tak:
Asia Ty się katujesz kobitko. Jeśli jest wynik a nie dzwonią czyli jest dobrze:tak:

A ja się umowiłam już go ginekologa w swoim rejonie na 3 marca. Zakładam że w przyszły wtorek będzie wszytsko w porządku i usłyszę serducho:sorry:
 
sham my też jakiś czas odkładaliśmy, raz nie było kaski, potem mąż miał nogę chorą i tak nie jeździliśmy 4 lata, teraz też nie za bardzo wiedziałam czy jechać bo a może będzie transfer i kaski nie za wiele bo samochód nowy kupiliśmy, ale powiedzieliśmy sobie, że musimy odpocząć, odsapnąć, nabrać nowych sił na kolejne próby a kaskę jakoś się znajdzie.... Ten wyjazd co był to trochę spontan, zdecydowany w ostatniej chwili, Austria już troszkę bardziej zaplanowana, mam nadzieję, że uda mi się zrelaksować i odciągnąć myśli od starań i od tego, co było.... We Włoszech też jeździłam i faktycznie jest wspaniale :)
Ja podchodzę w Invikcie w Warszawie. Do mnie też właśnie nie dzwonili przed transferem, położna powiedziała, że można poprosić o telefon z informacją, a jak się nie poprosi, to dzwonią tylko jak idzie coś nie tak...
gizas - nie widzę innej możliwości, na pewno będzie serducho jak dzwon :D
 
reklama
Calinka, tak, aż sama byłam zdziwiona :) i dziwiłam się, jaką jestem szczęściarą - pierwsza symulacja, 5 blastek, pierwszy transfer i od razu się udał... ale jak wiecie, to było zbyt piękne i szybko spadłam z tych chmur :(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry