Hej kobietki,
Sorki, że zawracam głowę. Już pisałam tutaj kiedyś, ale znów mam do Was pytania :-)
Udaliśmy się do kliniki leczenia niepłodności, bo mój M. zrobił badania i też nie jest za wesoło. Ja byłam stymulowana przez 3 cykle clostibegytem, nie miałam w ogóle owulacji wcześniej. Ale stwierdziłam, że nie pójdę na wizytę i przed @ pójdziemy do kliniki. Właściwie to liczyliśmy na in vitro, albo chociaż, że lekarz coś wspomni. A tu nic. Zaplanował nam całą drogę, od badań (koszt 1000 zł), to te które są w pakiecie do in vitro. A później mi nikt za te badania pewnie nie odliczy. Badanie drożności jajowodów, później inseminacje.
I nie wiem czy po prostu muszę to przejść, bo inaczej mnie nie dopuszczą do in vitro czy co? Czy mogę zażądać po prostu in vitro?
Obudziliśmy się jak wyszliśmy, że dlaczego nie in vitro i że nas to w ciągu 3 m-cy wyniesie jak połowa in vitro..a pewnie to potrwa do roku takie bujanie.. ale i tak najbardziej chodzi o psychikę, rozczarowania, stres..
Zaznaczę, że chcemy przystąpić do nierefundowanego.
Z góry dzięki za odpowiedź

))