reklama

Kto po in vitro?

nigdy przenigdy ;) uznaliśmy, że jest to wyrzucanie pieniędzy. Poza naszym "rodzinnym" ginekologiem, skonsultowałam ten pomysł z panią ginekolog, która mnie prowadziła przez CLO i ogólnie ona mnie skierowała na invitro. 2 lata próbowaliśmy różnych metod - leki, diety, zmiany klimatu podczas "produkcji" :-D zmiana trybu życia, redukcja stresu. Żadnych efektów, tylko pogarszający się stan psychiczny. A że IUI dawało małą gwarancję, nie chciałam spotykać się z kolejną porażką, bo wtedy już na pewno nie zdecydowałabym się na invitro.. może i lepiej wyszło, że ominęliśmy ten element..
 
reklama
No u mnie nie było innej IUI przy mialm amh to od razu dostałam Letrozol i zawsze były pecherzyki i dupa wiec js dalej nie wiem czemu ja nie mogłam zajsc moze jednak niedrożne jajowody ale nie chciało im sie sprawdzać tego.
 
Sprawdze pozniej jakie badania mialam dokladnie robione, jak trafiłam do kliniki. Wczesniej bylam stymulowana do iui clo, ale nigdy iui nie bylo z winy lekarza wiec poszlam do kliniki.
Jako, ze mialam kiedyś operacje z zapaleniem otrzewnej w klinice skierowali mnie od razu na hsg, (poprzedniego lekarza nie moglam sie doprosic..) no i wyszlo, co wyszło. Z wodniakiem do ivf by mnie nie dopuścili, operacja, powtorne hsg zeby zobaczyc czy drugi jajowod udroznili i dupa. Tylko ivf zostało;)
Sykatynko trzymam kciuki za Was!
Podsli mi mrozaczka 4aa; )
 
U mnie nie było konieczności stymulacji bo owu zawsze była, pęcherzyki zawsze był, drożność ok bo była badana, nasienie męża też ok a mimo wszystko 4 iui nieudane...czemu? Nie mam pojęcia - przy pierwszym in vitro 5 blastek, w tym 3 na poziomie 3....
 
reklama
Sykatynko nieplodnosc idiopatyczna chyba na to mowia:) wazne, ze jestes juz z brzuszkiem i tylko to sie teraz liczy! Dluga droga za Toba, ale wazne ze zakonczona sukcesem! bedzie dobrze! Sciskam mocno!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry