melissa
Zaangażowana w BB
sylwia...... my tę walkę już kończymy....nie mamy czym walczyć, brak żołnierzy, 2 razy mąż miał biopsję, zarodeczki po biopsji są słabsze, to są nasze 2 ostatnie i the end.... nie wiem czy będzie happy end ale na pewno end
tutaj każda się stresuje, jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej....
ja na co dzień zarażam i rozwalam swoim optymizmem, w tym przypadku jestem mocno realistyczna....
aaaaaaaaaaaaaa w domu mamy jedną idealną istotkę więc mam dla kogo żyć
chciałoby się więcej...ale...wszystko w rękach najwyższego
bo mimo ivf jestem wierząca i przy każdym transferze odmawiam zdrowaśkę
co niedzielę proszę o cud....ale czy jeszcze jeden mi się należy? zobaczymy 
tutaj każda się stresuje, jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej....
ja na co dzień zarażam i rozwalam swoim optymizmem, w tym przypadku jestem mocno realistyczna....
aaaaaaaaaaaaaa w domu mamy jedną idealną istotkę więc mam dla kogo żyć
Trzymajcie sie kobitki,milej niedzieli,u nas slonce i 10 stopni, czekam juz na wiosne...:-)
kciuki za Ciebie kochana!